Sklep z biżuterią artystyczną


From: Mars <codex widzew.net>
Subject: Re: GW i Beethoven
Ludzie to jest Furtwangler, najwspanialszy dyrygent XX w, a wy mowicie ze
jakosc nienajlepsza.... To najwiekszy rarytas kolekcji Gazety nagranie
przez 50 lat bylo wydawane przez malenka wytwornie w zabojczej cenie, a
teraz macie to za prawie darmo i mowiecie ze szumi...


From: "Robert Majewski" <robmajewski poczta.onet.pl>
Subject: Re: które wykonanie symfonii Beethovena?

>> No to może coś doradzisz? Bo Twój post nic nie wniósł...
>
> The Hanover band - Roy Goodman i Monica Hugget

Nie wiem, czym sie sugerowales wybierajac akurat to nagranie. Wg mnie jest
ono po prostu fatalne. Balagan w sekcjach, wykonanie bez przekonania. Ta
interpretacja, to przyklad, ze nie wszystkie interpretacje grane na
"instrumentach z epoki" nalezy brac powaznie. Mam nadzieje, ze piszemy o tym
samym wydawnictwie zrealizowanym przez Nimbusa.



From: "Marek Krukowski" <krukowski use.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_kt=F3re_wykonanie_symfonii_Beethovena=3F?=
Robert Majewski:

>>> No to może coś doradzisz? Bo Twój post nic nie wniósł...

>> The Hanover band - Roy Goodman i Monica Hugget

> Nie wiem, czym sie sugerowales wybierajac akurat to nagranie. Wg mnie jest
> ono po prostu fatalne. Balagan w sekcjach, wykonanie bez przekonania. Ta
> interpretacja, to przyklad, ze nie wszystkie interpretacje grane na
> "instrumentach z epoki" nalezy brac powaznie. Mam nadzieje, ze piszemy o
> tym samym wydawnictwie zrealizowanym przez Nimbusa.

Jedyne, które jakkolwiek zbliża się do mojego wyobrażenia o tym, jak powinno
się grać Beethovena. Które nie kastruje fraz z ekspresji i akcentów po to,
by gładziej zlewały się z innymi frazami. W którym sekcje są sekcjami a nie
składnikami akordów. Jedyne prawdziwe obbligato.

Ale słyszałem tylko kilka z tych symfonii. Nie słyszałem IX i trochę sie
obawiam, jak im wyszła, bo w niej nie wystarczy uchwycić od razu dobrego
tonu.

Niestety nie mam tez tych nagrań w domu, więc nie moge ich szybko
przesłuchać i odnieść się do twoich zarzutów. Nie ma specjalnego zaufania do
swoich zmysłów, wyobrażeń i pamięci, więc zaraz jestem skłonny przypuszczac,
że sobie te wykonanie , czy raczej jego jakość, wymyśliłem. Ale mam z kolei
w ich wykonaniu (sam Goodman) symfonie Schuberta i wszystko co mógłbym im
zarzucić to to, że są trochę zbyt kryształowe i zbyt perfekcyjne. Wiem też
że - choć sam sobie wymyśliłem tą najlepszość na podstawie własnych
odsłuchów, to nie koniecznie musiała być to zaraz jakaś fanaberia, bo
potwierdził mi ją tez pewien lepiej ode mnie osłuchany kolega, który nabył
ten komplet. Jak sądzę na podstawie recenzji, bo on dużo czyta, żeby mieć
wszystko w jak najlepszym wykonaniu. A jemu też potwierdził spontanicznie
sprzedawca, u którego przed laty zamówił sprowadzenie, gratulując mu wyboru
najlepszego, a rzadko kupowanego kompletu.

Marek Krukowski



From: "Marek Krukowski" <krukowski use.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
Mars:


> Ludzie to jest Furtwangler, najwspanialszy dyrygent XX w,

No pewnie i racja, ale to wcale nie są jeszcze kwalifikacje wystarczajace do
grania Beethovena.

Marek Krukowski



From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: GW i Beethoven
On Sat, 10 Dec 2005 02:35:57 +0100, "Marek Krukowski"
<krukowski use.pl> wrote:

>Mars:
>
>
>> Ludzie to jest Furtwangler, najwspanialszy dyrygent XX w,
>
>No pewnie i racja, ale to wcale nie są jeszcze kwalifikacje wystarczajace do
>grania Beethovena.
>
>Marek Krukowski
>

Przeparszam ze zapytam z ciekawosci, bo ja to sie w ogole nie znam,
ale jakie trzeba miec wyksztalcenie i kwalifikacje zeby wyglaszac z
pewnoscia siebie takie poglady?...

Czy to troche nie tak jak na grupie pl.sci.fizyka: "co prawda teorii
wzglednosci nie znam i nie rozumiem, ale uwazam ze Einstein nie ma
racji"?...

A.L.


From: "Marek Krukowski" <krukowski use.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
A.L

>>> Ludzie to jest Furtwangler, najwspanialszy dyrygent XX w,

>>No pewnie i racja, ale to wcale nie są jeszcze kwalifikacje wystarczajace
>>do
>>grania Beethovena.

> Przeparszam ze zapytam z ciekawosci, bo ja to sie w ogole nie znam,
> ale jakie trzeba miec wyksztalcenie i kwalifikacje zeby wyglaszac z
> pewnoscia siebie takie poglady?...

Jakie? Bo jedyny wyrażony tu pogląd jest wyrażony nie przeze mnie i brzmi:
Furtwangler jest największym dyrygentem XX wieku, wobec czego jakość jego
nagrania IX symfonii Beethovena jest poza wszelka dyskusją.

Ja tylko stwierdzam brak wynikania. Można być genialnym pianistą i nie
radzić sobie z Chopinem. Można być genialnym dyrygentem, ale grać Beethovena
w sposób, który niektórym wydaje się miejscami przeterminowany.

> Czy to troche nie tak jak na grupie pl.sci.fizyka: "co prawda teorii
> wzglednosci nie znam i nie rozumiem, ale uwazam ze Einstein nie ma
> racji"?...

A czy to nie troche takj jak na dowolnej grupie usenetowej: co się odezwie
jakiś rodak z Ameryki, to Polish jokes przestają dziwić, a zaczynają
śmieszyć.

Marek Krukowski


Sieci osiedlowe w Warszawie


From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: GW i Beethoven
On Sat, 10 Dec 2005 03:44:18 +0100, "Marek Krukowski"
<krukowski use.pl> wrote:

>A.L
>
>>>> Ludzie to jest Furtwangler, najwspanialszy dyrygent XX w,
>
>>>No pewnie i racja, ale to wcale nie są jeszcze kwalifikacje wystarczajace
>>>do
>>>grania Beethovena.
>
>> Przeparszam ze zapytam z ciekawosci, bo ja to sie w ogole nie znam,
>> ale jakie trzeba miec wyksztalcenie i kwalifikacje zeby wyglaszac z
>> pewnoscia siebie takie poglady?...
>
>Jakie? Bo jedyny wyrażony tu pogląd jest wyrażony nie przeze mnie i brzmi:
>Furtwangler jest największym dyrygentem XX wieku, wobec czego jakość jego
>nagrania IX symfonii Beethovena jest poza wszelka dyskusją.
>

Proponuje przeczytac swoj teks i zastanowic sie jak on moglby zostac
odebrany. Podobnie jak tekst, cytuje: "> Słyszałem, że najbardziej
cenione są wykonania Karajana.... Bardzo, bardzo źle słyszałeś."

Deklarowal Pan niechec do pisania. Moze rzeczywiscie lepiej byloby
sie powstrzymac? Albo wyrazac swe mysli deko jasniej.

>
>A czy to nie troche takj jak na dowolnej grupie usenetowej: co się odezwie
>jakiś rodak z Ameryki, to Polish jokes przestają dziwić, a zaczynają
>śmieszyć.

Proponuje jeszcze dodac: "A u was bija Murzynow". To byl zawsze
argument nie do obalenia. No i dodac: "jak to na kazdej grupie
usenetowej: co sie odezwie jakis rodak z Ameryki, to zaraz Rodacy z
Polski musza mu to wypomniec".

A.L.


From: "gucio" <gucio123456 .pl>
Subject: Re: GW i Beethoven

Użytkownik "A.L." <alewando fala56.com> napisał w wiadomości
news:ekikp15r7mniod9okrh4596o7u5jd6nfrt 4ax.com...

>>> ale jakie trzeba miec wyksztalcenie i kwalifikacje zeby wyglaszac z
>>> pewnoscia siebie takie poglady?...

No Panie AL, pewnie muzyczne.
Co do kwalifikacji, to jak wiadomo, że już nie wiadomo.
Przez lata autorytetem krytycznym był Jerzy W., który to kwalifikacje
czerpał z osadzenia w "warszawce" i wielkim krytykiem był. Ale uprawiał, jak
każdy zakwalifikowany swoją, czy koterii politykę muzyczną.
I tak było od zawsze.
Jakieś lokalne (na nawet niech by to był Paris) tuzy krytyki muzycznej
kwalifikowały jakieś dzieło w niebyt, a za np. miesiąc dzieło rozpoczynało
triumfalny pochód przez Świat i bywa grane do dzisiaj, a po Kwalifikowanym
Klasyfikatorze dawno słuch zaginął nawet pośród jego zstępnych.
Rynek muzyczny potrzebuje swoich gwiazd, a te tworzą media.
Dla przypomnienia recenzja z Gdańska na temat Blechacza.
IMHO - można oceniać wykonanie z partyturą w ręku, stoperem (lub metronomem)
i czerwonym ołówkiem zaznaczać niedociągnięcia, można na ucho. To już jest
zwodnicze, bo ucho uchu nierówne i każde co innego słyszy. A na dodatek
dochodzą asocjacje - np. ktoś słuchał Księżycowej podczas tzw. pierwszego
razu, a kogoś drugiego ktoś katował odtwarzaniem tego w kółko, gdy tenże
chorował na przewlełe, ropne zapalenie ucha środkowego
>
> Proponuje jeszcze dodac: "A u was bija Murzynow". To byl zawsze
> argument nie do obalenia. No i dodac: "jak to na kazdej grupie
> usenetowej: co sie odezwie jakis rodak z Ameryki, to zaraz Rodacy z
> Polski musza mu to wypomniec".

A bo widzi Pan, Panie AL
na wielu grupach dyskisyjnych pojawiają się nie tylko rodaki z USA, ale z
innych emigracji o wyższym stopniu rozwoju społecznego niźli ten w IV Rzeszy
Pospolitej i niestety w swej circa 100% masie mają misję pouczania Rodaków w
Kraju.
Jeśli zaś chodzi o Pana, no cóż sarkasta ma trudne życie pośród...

gucio


From: "Robert Majewski" <robmajewski poczta.onet.pl>
Subject: Re: które wykonanie symfonii Beethovena?
> Jedyne, które jakkolwiek zbliża się do mojego wyobrażenia o tym, jak
> powinno się grać Beethovena. Które nie kastruje fraz z ekspresji i
> akcentów po to, by gładziej zlewały się z innymi frazami. W którym sekcje
> są sekcjami a nie składnikami akordów.

Alez, nie mowimy o nagraniach szkolnych, gdzie slychac jedna wielka mase
dzwiekow. Nagranie hanowerczykow jest po prost, wg mnie, zle zbalansowane i
przez to balaganiarskie.

> Nie słyszałem IX i trochę sie obawiam, jak im wyszła, bo w niej nie
> wystarczy uchwycić od razu dobrego tonu.

Nie bardzo roumiem, co to znaczy "uchwycić od razu dobrego tonu".
Domyslam sie, ze nie chodzi o bon ton :)

> potwierdził mi ją tez pewien lepiej ode mnie osłuchany kolega, który nabył
> ten komplet. Jak sądzę na podstawie recenzji, bo on dużo czyta, żeby mieć
> wszystko w jak najlepszym wykonaniu. A jemu też potwierdził spontanicznie
> sprzedawca, u którego przed laty zamówił sprowadzenie, gratulując mu
> wyboru najlepszego, a rzadko kupowanego kompletu.

Wyrazanie opinii na zasadzie "to jest dobre, bo mowil mi kolega, ktoremu
mowil inny kolega" jest nieco naiwne. A co do recenzji, to w przypadku tej
plyty sa, jak z tego wynika, bardzo skrajne. Wiec nie ufalbym zbytnio
sklepikarzowi...



From: "Adam Szulc" <aszulc_wytnij sgh.waw.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
Użytkownik "Mars" napisał

> Ludzie to jest Furtwangler, najwspanialszy dyrygent XX w,
> a wy mowicie ze
> jakosc nienajlepsza.... To najwiekszy rarytas kolekcji
> Gazety nagranie
> przez 50 lat bylo wydawane przez malenka wytwornie w
> zabojczej cenie, a
> teraz macie to za prawie darmo i mowiecie ze szumi...

Nie tyle szumi, co gubi różne szczegóły. Po świetnej jakości
nagraniach Bacha i Dvoraka (pozostałych nie znam, ale
podobno Bernstein też był znakomicie nagrany) chce się tego
samego, zapominając że na plycie jest koncert sprzed 50 lat.

Ale zgadzam się, że to rarytas. Z uwagi na swoją
niedzisiejszość. Dobiasz nazwał to nagranie pancernym, co
może jest i prawdą, ale dlaczego nagranie nie może być
pancerne. W sztuce wojennej też nie sama kawaleria (lądowa
czy powietrzna) decyduje o wynikach.

A'propos, kto jest współczesnym kawalerzystą wśród
dyrygentów? Savall czy Gardiner? A sporo z tego co wydawał
Naxos, to piechota ta szara piechota, choć były wyjątki.
Lutosławski pod Wittem to chyba jakiś kontrwywiad.

Pozdrawiam,

Adam
(podchorąży rezerwy)




From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: GW i Beethoven
On Sat, 10 Dec 2005 10:41:55 +0100, "gucio" <gucio123456 .pl>
wrote:

>
>Użytkownik "A.L." <alewando fala56.com> napisał w wiadomości
>news:ekikp15r7mniod9okrh4596o7u5jd6nfrt 4ax.com...
>
>>>> ale jakie trzeba miec wyksztalcenie i kwalifikacje zeby wyglaszac z
>>>> pewnoscia siebie takie poglady?...
>
>No Panie AL, pewnie muzyczne.
>Co do kwalifikacji, to jak wiadomo, że już nie wiadomo.
>Przez lata autorytetem krytycznym był Jerzy W., który to kwalifikacje
>czerpał z osadzenia w "warszawce" i wielkim krytykiem był. Ale uprawiał, jak

Dzieki, Panei guciu ze Pan potwierdzil/rozwial moje watpliwosci.
Raczej potwierdzil, zreszzta, a nawet jakby umocnil w pogladach.

>>
>> Proponuje jeszcze dodac: "A u was bija Murzynow". To byl zawsze
>> argument nie do obalenia. No i dodac: "jak to na kazdej grupie
>> usenetowej: co sie odezwie jakis rodak z Ameryki, to zaraz Rodacy z
>> Polski musza mu to wypomniec".
>
>A bo widzi Pan, Panie AL
>na wielu grupach dyskisyjnych pojawiają się nie tylko rodaki z USA, ale z
>innych emigracji o wyższym stopniu rozwoju społecznego niźli ten w IV Rzeszy
>Pospolitej i niestety w swej circa 100% masie mają misję pouczania Rodaków w
>Kraju.
>Jeśli zaś chodzi o Pana, no cóż sarkasta ma trudne życie pośród...

Ach... Ja jestem sarkasta z wyboru... Zas jak chodzi o Rodakow tu i
tam, zalaczam fragment "Kodeksu Polakow Za Granica". Niestety,
zasmeicam grupe, bo nie moge Panu pzreslac e-majlem. Ale Pan K. Moze
tez pzreczyta. Jak Pan lacno zauwazy, punkt widzenia zalezy od
punktu siedzenia.

"Punkt pierwszy.

Obywatel Polski traci wszelkie prawa zwiazane z posrednia lub
bezposrednia krytyka czegokolwiek co polskie, dokladnie piec minut
po opuszczeniu granic Panstwa. Zaznacza sie, ze ilosc lat spedzonych
w Polsce, jak i tez wklad wniesiony przez ww. Obywatela w szeroko
pojety rozwoj kraju, nie sa pod zadnym wzgledem uznawane za
okolicznosci lagodzace. Osoby lamiace zasady wynikajace z utraty
przywileju krytyki, powinny liczyc sie z potencjalnymi
skutkami egzekwowania tego prawa, do ktorej to egzekucji uprawniony
jest kazdy Obywatel Polski mieszkajacy w granicach Kraju (w skrocie
"Prawdziwy Polak") i ktora to moze przyjac forme dowolnie wybrana
przez jej wykonawce.

Zaleca sie rowniez, aby w sytuacjach, w ktorych z ww. przywileju
prawa krytki korzystaja Prawdziwi Polacy (co statystycznie rzecz
biorac zdarza sie dziesiec razy dziennie) zachowac najwyzsza
ostroznosc i pod wszelkimi pozorami wystrzegac sie zabrania
jakiegokolwiek glosu w dyskusji . Ma to na celu unikniecia
niepotrzebnych nieporozumien mogacych wyniknac, z
potencjalnej acz dalece prawdopodobnej opacznej interpretacji
wypowiedzi. Przypomina sie, ze wypadki wynikajace z takich
nieporozumien nie sa odosobnione. Powszechnie znany i komentowany w
literaturze przedmiotu jest na przyklad przypadek wzmianki
pogodowej, ktora zostala zinterpretowana jako atak na sytuacje
meterologiczna w Polsce. Warto rowniez wspomniec, o przypadku
publicznej wzmianki na temat smierci w rodzinie odczytanej nie
tylko jako przejaw krytyki stanu polskiej sluzby zdrowia ale rowniez
jakosci krajowego przemyslowego spozywczego, ktorego bezposredni
wplyw (zgodnie z zasada "otyli zyja krocej") na dlugosc ludzkiego
zycia nie ulega watpliwosci.

Reasumujac - zaleca sie aby w sytuacjach nasuwajacych jakakolwiek
watpliwosci kierowac sie staropolska zasada "trzymania geby na
klodke". Osobom przebywajacym za granica przez dluzszy okres czasu,
proponuje sie nastepujaca skrocona translacje ww. reguly: Keep your
f* mouth shut! You've been warned!"

Z powazaniem, A.L.

P.S. Namierzylem sklep ze starymi winylami. Ide sprawdzic co maja i
po ile. Poza tym, nabylem SACD z nagraniem Sterna Czterech Por Roku
Vivaldiego, ktore to identyczne nagranie (nawet okladka jest taka
sama) mam na LP. Korzystajac z tego ze Malzonka wyjechala na tydzien
przeprowadzilem szereg dlugotrwalych a glosnych prob
organoleptycznych. Tak, SACD ma lepsza dynamike. Tak, nie ma szumow
i trzaskow. Tak, brzmi czysciej. Ale w porownaniu z LP brzmi
"metalicznie" i zimno. Co mowie nie posiadajac wyksztalcenia
muzycznego i na dodatek spoza granic Kraju co niewatpliwie umniejsza
wiarygodnosc moich wyznan. A byc moze i redujuje owa wiarygodnosc do
zera.

Z ponownym powazaniem, A.L.


From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?kt=F3re_wykonanie_sym?=
On Sat, 10 Dec 2005 02:34:20 +0100, "Marek Krukowski"
<krukowski use.pl> wrote:

>wszystko w jak najlepszym wykonaniu. A jemu też potwierdził spontanicznie
>sprzedawca, u którego przed laty zamówił sprowadzenie, gratulując mu wyboru
>najlepszego, a rzadko kupowanego kompletu.
>

Rzeczywiscie, ciekawe autorytety... Wie Pan, jednemu znajomemu to
spzredawca polecil zeby kupil samochod. Pogratulowal mu wyboru
unikalnego egzemplarza. Po miesiacu samochod sie rozpadl.

Albowiem sprzedawcy zyja z tego ze udeje im sie od czasu do czasu
naciagnac jelenia.

A.L.


Sklep - kolczyki, naszyjniki


From: "Krysia" <krysiajaroslawska op.pl>
Subject: Odp: Louis Andriessen

Użytkownik A.L. napisał:

> Kazdy ma jakas przypadlosc na ktora cierpi... Ale teraz na wszystko
> sa proszki. Na socjalizm tez.
>
> A.L.

A na głupotę? :)

Jakiś bardzo pracowity człowiek, sądząc po liście dzieł. :) Zainteresuję
się.
I więcej takich postów! My ogłuszeni medialną papką laicy chcemy się
dowiadywać kogo warto posłuchać!!! :))))

dzienks :P
Krysia


From: "Krysia" <krysiajaroslawska op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Odp:_kt=F3re_wykonanie_symfonii_Beethovena=3F?=
Hehe czy o gustach też będziemy dyskutować?

Jak macie jakieś wątpliwości co do Karajana to po prostu porównajcie go
sobie z jakimś gorszym wykonaniem (choćby tegoroczny koncert noworoczny, ja
zasnęłam). Osobiście jako dobry przykład jego umiejętności czytania i
interpretacji muzyki polecam "4 pory roku Vivaldiego". Jak kogoś mierzi
ograny tytuł, to nie znajdzie sobie tą wersję, gdzie na początek "wklejony"
jest np. szum wody czy grzmoty burzy. Na początku jest szok, też się
śmiałam, ale jeśli chodzi o sam utwór to wykonanie super. :) Karajan, to
jedyny facet który potrafi tam wszystko wyczytać, nawet ptaszki. Od razu
człowiek rozumie co grają. :))))

to tak po laicku
miłego wieczoru
Krysia


From: Mars <codex widzew.net>
Subject: Re: GW i Beethoven


Marek Krukowski napisał(a):

> A.L
>
> >>> Ludzie to jest Furtwangler, najwspanialszy dyrygent XX w,
>
>
> Jakie? Bo jedyny wyrażony tu pogląd jest wyrażony nie przeze mnie i brzmi:
> Furtwangler jest największym dyrygentem XX wieku, wobec czego jakość jego
> nagrania IX symfonii Beethovena jest poza wszelka dyskusją.
>
> Ja tylko stwierdzam brak wynikania. Można być genialnym pianistą i nie
> radzić sobie z Chopinem. Można być genialnym dyrygentem, ale grać Beethovena
> w sposób, który niektórym wydaje się miejscami przeterminowany.
>
>
> Marek Krukowski

Nie wdajac sie w jałowe spory zaproponuje tylko, jesli ktos ma, porownanie
nastepujacych wersji 9 symfonii:
1. Furtwangler z GW, z EMI i DG z czasow wojny
2 Fritz Reiner RCA
3. Celibidache EMI
4. Karl Bohm DG
5 Mengelberg
6. Fritz Busch
7. Otto Klemperer EMI
8. Toscanini RCA
9. Kubelik DG
10.Karajan DG
11. Szell

z wersja Gardinera lub Hogwooda lub Brugena a takze i to jest niezmiernie smutne
z wersją Rattla EMI. Pseudorozwoj pogłeebionej historycznie interpretacji
doprowadził przykrej zapasci wykonawczej. KAZDE z wyzej wymienionych nagran (w
wiekszosci starych) jest duzo ciekawsze od tych Gardinerowskich potworków.
Szybkie tempa i rowne akordy to jednak nie koniec muzyki. Mam te wszystkie
nagrania i czesc oddawana Gardinerowi przez angielska prase i czesc rowniez
polskiej krytyki jest dla mnie nieustajaca tajemnica. Rzadko tu pisze, ale
kategorycznosc sadow niektorych z uczestnikow tego forum idzie w parze ze
swoistym zaslepieniem lub brakiem osluchania. Oczywiscie mozna sobie popisac ze
Furtwangler nie potrafił prowadzic Beethowena, Wagnera pewnie takze nie, bo od
lat wiadomo ze najwiekszym MISTRZEM w Wagnerze jest Norrington, a teraz wszyscy
czekaja na wizjonerska interpretacje czrodzieja wioli Savala....litosci, ale
papier i internet jest cierpliwy, a nasz prestiż roznie liniowo z liczba
krytycznych, wobec najwiekszych, postow. Troche pokory ludzie!





From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?By=B3em_dzisiaj_w_Fil?=
On 10 Dec 2005 09:58:56 -0800, "masami.akita"
<masami.akita gmail.com> wrote:

>Sebb napisał(a):
>> Zapomniałem dodać, że dyrygował Marek Pijarowski. To pewnie dlatego koncert
>> był taki dobry :)
>
>pewnie dlatego ze jak zwykle obrzucil orkiestre na probach takimi
>slowami po ktorych wrazliwiec gutek brzydzilby sie do konca zycia pojsc
>do filharmonii


Nnnooo nieeee... Podobno "muzyka lagodzi obyczaje"?.... U dyrygentow
nie?...

A.L>


From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: Odp: Louis Andriessen
On Sat, 10 Dec 2005 19:30:19 +0100, "Krysia"
<krysiajaroslawska op.pl> wrote:

>
>Użytkownik A.L. napisał:
>
>> Kazdy ma jakas przypadlosc na ktora cierpi... Ale teraz na wszystko
>> sa proszki. Na socjalizm tez.
>>
>> A.L.
>
>A na głupotę? :)
>
>Jakiś bardzo pracowity człowiek, sądząc po liście dzieł. :) Zainteresuję
>się.
>I więcej takich postów! My ogłuszeni medialną papką laicy chcemy się
>dowiadywać kogo warto posłuchać!!! :))))
>

No i prosze. Jako ignorant chce zarekomendowac facia o nazwisku
George Crumb:

http://www.georgecrumb.net/

Amerykanski kompozytor, co u niektorych moze wywolac niedobre
skojarzenia.

A.L.


From: "Robert Majewski" <robmajewski poczta.onet.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
> z wersja Gardinera lub Hogwooda lub Brugena a takze i to jest niezmiernie
> smutne
> z wersją Rattla EMI. Pseudorozwoj pogłeebionej historycznie interpretacji
> doprowadził przykrej zapasci wykonawczej. KAZDE z wyzej wymienionych
> nagran (w
> wiekszosci starych) jest duzo ciekawsze od tych Gardinerowskich potworków.
> Szybkie tempa i rowne akordy to jednak nie koniec muzyki. Mam te wszystkie
> nagrania i czesc oddawana Gardinerowi przez angielska prase i czesc
> rowniez
> polskiej krytyki jest dla mnie nieustajaca tajemnica. Rzadko tu pisze, ale
> kategorycznosc sadow niektorych z uczestnikow tego forum idzie w parze ze
> swoistym zaslepieniem lub brakiem osluchania.

Jesli rzadko piszesz, to morze czesciej czytaj. Ot chocby wyklad Harolda
Pintera, tegorocznego noblisty, z okazji wreczenia mu tego tytulu. Wyklad
tyczy prawdy, m.in. w sztuce. Poczytaj, a moze pare rzeczy zrozumiesz. A na
koniec cytat z pewnego wieszcza: "Troche pokory ludzie (czleku)!"



Serwery wirtualne


From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: GW i Beethoven
On Sun, 11 Dec 2005 00:46:44 +0100, "Robert Majewski"
<robmajewski poczta.onet.pl> wrote:

>> z wersja Gardinera lub Hogwooda lub Brugena a takze i to jest niezmiernie
>> smutne
>> z wersją Rattla EMI. Pseudorozwoj pogłeebionej historycznie interpretacji
>> doprowadził przykrej zapasci wykonawczej. KAZDE z wyzej wymienionych
>> nagran (w
>> wiekszosci starych) jest duzo ciekawsze od tych Gardinerowskich potworków.
>> Szybkie tempa i rowne akordy to jednak nie koniec muzyki. Mam te wszystkie
>> nagrania i czesc oddawana Gardinerowi przez angielska prase i czesc
>> rowniez
>> polskiej krytyki jest dla mnie nieustajaca tajemnica. Rzadko tu pisze, ale
>> kategorycznosc sadow niektorych z uczestnikow tego forum idzie w parze ze
>> swoistym zaslepieniem lub brakiem osluchania.
>
>Jesli rzadko piszesz, to morze czesciej czytaj. Ot chocby wyklad Harolda
>Pintera, tegorocznego noblisty, z okazji wreczenia mu tego tytulu. Wyklad
>tyczy prawdy, m.in. w sztuce. Poczytaj, a moze pare rzeczy zrozumiesz.

Proponowalbym cytowac jakichs ludzi ktorzy wypowiadaja sie o tym o
czym maja pojecie. Pinter dostal nagrode z literatury, wiec dobrze
byloby gdyby skoncentrowal sie na literaturze. Niestety,
skoncentrowal sie na polityce, o ktorej ma takei sobie pojecie, na
dodatek ze swoimi pogladami zostwaiajac Fidela Castro daleko na
prawo.

Nagroby Nobla z literatury i pokojowe przeksztalcaja sie z wolna w
totalny zart.

Jak ktos sobie chce poczytac to jest tutaj:

http://nobelprize.org/literature/laureates/2005/pinter-lecture-e.html

A.L.


From: Mars <codex widzew.net>
Subject: Re: GW i Beethoven
> Sadze ze wyklad Pintera nie ma nic do rzeczy, a zwlaszcza do Furtwanglera.
> Prawda... ot dobbry parawan dla dyletantów. Wybacz szczerosc.

Pozdrawiam


From: "Robert Majewski" <robmajewski poczta.onet.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
> Proponowalbym cytowac jakichs ludzi ktorzy wypowiadaja sie o tym o
> czym maja pojecie. Pinter dostal nagrode z literatury, wiec dobrze
> byloby gdyby skoncentrowal sie na literaturze. Niestety,
> skoncentrowal sie na polityce,

Nie tylko, jesli uwaznie przeczytales tekst - zawarte sa tam tez mysli,
zwiaze z poszukiwaniem prawdy w sztuce. Jego zdaniem, co mozna przeczytac,
nie ma wyraznej granicy miedzy prawda i falszem. Rzecz nie musi byc
koniecznie albo falszywa, albo prawdziwa. Moze byc naraz i taka, i taka.
Nigdy nie docieramy do prawdy ostatecznej, ale szukac trzeba. Szukanie jest
tym, co kaze probowac - Pinter pisze dalej. W ten sposob i ja odnosze sie do
wszystkich nowych (czyt. poszukujacych prawdy interpretacji). Oczywiscie nie
uznaje pojedynczych przypadkow (jak to napisalem o Hanover Band), bo np. sa
zle zagrane (technicznie, interpretacyjnie), jednak nigdy tego nie robie w
odniesieniu do calego nowego kierunku (spojrzenia), jak chocby interpretacje
symfonii Beethovena dokonane zgodnie z prawda (lub jak kto woli nieprawda)
historyczna. I czy jest to prawda, czy nieprawda - ma to mniejsze znaczenie,
poniewaz, to co robia Gardiner, Norrington i inni im podobni, to dla mnie
nic innego jak poszukiwanie jej (prawdy), a wiec piekna w sztuce.
Mars, nie majac wiele ciekawego do powiedzenia, woli taka postawe okreslic
mianem "dyletanctwa". Niech bedzie. Wole byc takim dyletantem, niz
zachowywac sie jak kon, ktory z klapkami na uszach zna tylko jedna droge "do
domu" (czyt. do prawdy).

Pozdrawiam
RM



From: Robert Migas <pneumoniawytnijto op.pl>
Subject: Re: =?iso-8859-2?b?QnmzZW0=?= dzisiaj w Filharmonii
Dnia Fri, 09 Dec 2005 23:36:13 +0100, Robert Majewski napisał(a):


>
> A co ma do tego absurd? Pytam z ciekawosci, bo to byly chyba dwa rozne
> koncerty. A jesli tak, to filharmonicy wroclawscy graja az tak zle?

Po prostu zastanawiam się, czy to przypadek, że grają to samo jednego
wieczora. Symfoników Wrocławskich nie słyszałem, więc nie będę się
wypowidał :D


From: "Robert Majewski" <robmajewski poczta.onet.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
>> Sadze ze wyklad Pintera nie ma nic do rzeczy, a zwlaszcza do
>> Furtwanglera.
>> Prawda... ot dobbry parawan dla dyletantów. Wybacz szczerosc.

Nie chodzilo mi Furtwanglera, bardziej szczególową odpowiedz m.in. na Twoje
watpilwosci zawiera odpowiedz na post A.L.

Pozdrawiam
RM

P.S.
Nie ma co wybaczac, nie obrazam sie :)



From: "Premnathan" <prem9BEZTEGO poczta.onet.pl>
Subject: Re: Odp: Louis Andriessen
> Zalezy od definicji glupoty :)

Moja jest następująca:
Przerost poczucia wartości nad rzeczywistą wartością.

Przemek.



Sklep - kolczyki, naszyjniki


From: "Premnathan" <prem9BEZTEGO poczta.onet.pl>
Subject: Re: Crumb
>
> No i prosze. Jako ignorant chce zarekomendowac facia o nazwisku
> George Crumb:
>
> http://www.georgecrumb.net/
>
> Amerykanski kompozytor, co u niektorych moze wywolac niedobre
> skojarzenia.

Jako ingnorant przynajmniej częściowy chcę powiedzieć, że o ile od strony
muzycznej jest ciekawy, jednak odnoszę wrażenie, że ma on jakieś problemy
natury psychotycznej, które gdzieś w jego muzyce są głęboko ukryte.
Posłuchać jego muzyki można, ale wsłuchiwać się w nią głęboko bym się bał.
Jeśli jest ktoś, kto WIE, na ile to, co napisałem, jest prawdą, to będę
wdzięczny za odpowiedź.



From: "Premnathan" <prem9BEZTEGO poczta.onet.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
> Nie tylko, jesli uwaznie przeczytales tekst - zawarte sa tam tez mysli,
> zwiaze z poszukiwaniem prawdy w sztuce. Jego zdaniem, co mozna przeczytac,
> nie ma wyraznej granicy miedzy prawda i falszem. Rzecz nie musi byc
> koniecznie albo falszywa, albo prawdziwa. Moze byc naraz i taka, i taka.

O cyzm mistycy wiedzą już od dawna, a matematycy od niedawna.

> Nigdy nie docieramy do prawdy ostatecznej, ale szukac trzeba.

Co do tego miałbym już duże wątpliwości.

[ciach]

Co do reszty mniej więcej się zgadzam proporcjonalnie do tego, ile wiem na
temat tych poszukiwań i interpretacji.

Przemek.



From: "Robert Majewski" <robmajewski poczta.onet.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
>> Nigdy nie docieramy do prawdy ostatecznej, ale szukac trzeba.
>
> Co do tego miałbym już duże wątpliwości.

Ze "nigdy", czy że "szukac trzeba"? Pierwsze dotyczy sztuki, nie kresu
naszego zywota i dotarcia w koncu do "ostatecznej prawdy" - jaka by ona nie
byla. A szukac, a moze isc droga prawdy trzeba i tu, i tu - czyz nie? Bach,
nie majac watpliwosci, przepieknie dal temu wyraz w niezwykle retorycznym
chorze wstepnym do Pasji Janowej... ale to juz inna opowiesc.

Pozdrawiam
RM



From: "Premnathan" <prem9BEZTEGO poczta.onet.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven
>>> Nigdy nie docieramy do prawdy ostatecznej, ale szukac trzeba.
>>
>> Co do tego miałbym już duże wątpliwości.
>
> Ze "nigdy", czy że "szukac trzeba"?

Że "nigdy".

> Pierwsze dotyczy sztuki, nie kresu naszego zywota i dotarcia w koncu do
> "ostatecznej prawdy" - jaka by ona nie byla. A szukac, a moze isc droga
> prawdy trzeba i tu, i tu - czyz nie?

Chyba że tak. Z tym mogę się zgodzić.

> Bach, nie majac watpliwosci, przepieknie dal temu wyraz w niezwykle
> retorycznym chorze wstepnym do Pasji Janowej... ale to juz inna opowiesc.

W tekst się nie wgłębiałem. Myślisz, że warto?



From: "Robert Majewski" <robmajewski poczta.onet.pl>
Subject: Re: GW i Beethoven

> W tekst się nie wgłębiałem. Myślisz, że warto?

Wlasciwie we wzajemne relacje tekst <--> muzyka i w tym wymiarze w
retoryczny jej (muzyki) charakter. Dwa przyklady (choc jest ich znacznie
wiecej):
1. Trzykrotne zaspiewnie slowa "Herr" - symblizm liczny "3": to najbardziej
czytelny i do razu widoczny (slyszalny) retoryczny wymiar tej czesci.
2. Zwroc uwage jak wstepuja (ku górze, od najnizszego do najwyzszwgo
dzwieku) melodie wszystkich glosow choralnych. Tu z kolei ukryta jest
symbolika drogi czlowieka (jego duszy) od doczesnosci do zbawienia
wiecznego, czyli z ziemi ku niebu -ciarki przechodza. Uwielbiam odkrywac ow
retoryczny wymiar kompozycji Bacha, ukryty (?) w we wszystkich (albo prawie
wszystkich, kto wie) jego dzielach.
Pisalem juz to kiedys na tym forum: slowa Emila Ciorana, filozofa
rumunskiego (pochodzenia): "Teologowie poszukujacy dowodow na istnienie Boga
zapominaja o najwazniejszym, o Bachu". Nie wiem, czy cytuje doslownie, bo
czynie to z pamieci.



From: A.L. <alewando fala56.com>
Subject: Re: Crumb
On Sun, 11 Dec 2005 11:07:48 +0100, "Premnathan"
<prem9BEZTEGO poczta.onet.pl> wrote:

>>
>> No i prosze. Jako ignorant chce zarekomendowac facia o nazwisku
>> George Crumb:
>>
>> http://www.georgecrumb.net/
>>
>> Amerykanski kompozytor, co u niektorych moze wywolac niedobre
>> skojarzenia.
>
>Jako ingnorant przynajmniej częściowy chcę powiedzieć, że o ile od strony
>muzycznej jest ciekawy, jednak odnoszę wrażenie, że ma on jakieś problemy
>natury psychotycznej, które gdzieś w jego muzyce są głęboko ukryte.
>Posłuchać jego muzyki można, ale wsłuchiwać się w nią głęboko bym się bał.
>Jeśli jest ktoś, kto WIE, na ile to, co napisałem, jest prawdą, to będę
>wdzięczny za odpowiedź.
>

Tak na optyke to jako zywa osoba wyglada calkiem normalnie i nie
widac zeby go cos dreczylo. Muzyka jest osobliwa, owszem, ale sadze
ze ma taki styl...

A.L.


następna strona