From: EwA <sossna poczta.onet.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Art napisał(a):
> mnie np. nei interesuje co Ty wyrabiasz ze swoi psem....:)
>
>
To nie czytaj Arturku, po prostu nie czytaj :)
EwA
From: "Krzysiek." < dla.zaufanych.zapytaj>
Subject: Re: PULAPKA
EwA <sossna poczta.onet.pl> napisal nam:
> Art napisał(a):
>> mnie np. nei interesuje co Ty wyrabiasz ze swoi psem....:)
>>
>>
> To nie czytaj Arturku, po prostu nie czytaj :)
> EwA
psinke na smyczy wyprowadzaj to i nie zginie w pulapce ani nie wpadnie pod
autko.
From: EwA <sossna poczta.onet.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Krzysiek. napisał(a):
> EwA <sossna poczta.onet.pl> napisal nam:
>
>
>>Art napisał(a):
>>
>>>mnie np. nei interesuje co Ty wyrabiasz ze swoi psem....:)
>>>
>>>
>>
>>To nie czytaj Arturku, po prostu nie czytaj :)
>>EwA
>
>
> psinke na smyczy wyprowadzaj to i nie zginie w pulapce ani nie wpadnie pod
> autko.
>
Krzysiu,Ty jakis sado -maso jestes :) Nienawidzisz i boisz sie
wszystkich psow wiekszych od swinki morskiej, a te mniejsze tez
tolerujesz tylko dlatego, ze w razie czego mozesz im bezkarnie dokopac.
Po co katujesz siebie i innych? Przenies sie na grupe "koty".
Prowadzanie psa przez cale zycie na smyczy, to znecanie sie nad
zwierzeciem. Patrz Ustawa o Ochronie Zwierzat.
EwA
From: "shida" <shida NO_SPAM_tlen.pl>
Subject: Re: Karpie- kupujcie i wypuszczajcie!
>Dokladnie. Sprzedawcow nie obchodza motywy kupujacego... Poza tym,
>zapewne wiekszosc z tych karpi nie przezyje tego "uwolnienia".
popieram - szanse na przezycie taki karp ma zerowe - inna temperatura,
wyglodzony, z nadtrawionym z glodu ukladem pokarmowym... itd... im lepiej
jest juz szybciej przestac zyc... brutalne ale prawdziwe... po takim
transporcie jaki przechodza i ilosci czasu spedzonej w mini baliach to maja
tak przytruty organizm ze nie ma co ich jeszcze meczyc... dlatego zawsze
popieram kupowanie ryb ale juz w wersji gotowej... czyli nie zywych
dreczonych w beczkach z pseudowoda ale takich szybko zabitych... moze
brutalneij to brzmi ale tysiac razy mniej meki dla ryb... szczegolnie ze
potem moga jeszcze trafic do wanny (co tez mile dla nich nie jest) albo w
rece osoby ktora nei ebdzie weidziala jak skrocic im zycie w najmneij
brutalny dla nich sposob...
shida ;)
z 2 psiakami, kotem i 4 akwariami ;) czyli cala masa rybek ;)
gzyra
From: "Art" <lartur op.pl>
Subject: Re: PULAPKA
> To nie czytaj Arturku, po prostu nie czytaj :)
No ale przeczytałem droga EwO bo myślałem że może zawarte tam będzie jakieś
pytanie lub cenen informacje :) a tu poczułem się jakbym czytał FAKT :)
From: YaaL <yaal+news from.hell.pl>
Subject: Re: =?iso-8859-2?Q?Barbarzy=F1ska?= hodowla =?iso-8859-2?Q?ps=F3w?=
On Tue, 13 Dec 2005 10:35:13 +0100,
Sowa <minisowaspamu_precz wp.pl> wrote:
>> Że niby fabryki produkujące te sztuczne futra to na CO2 działają i w
>> powietrze czystym tlenem sypią?
>> Co wybierasz: mordowanie hodowanych zwierzaków, czy zatruwanie
>> środowiska _wszystkim_?
>I tak trują. "Ekologiczność" produkcji futer naturalnych to dość mocno
>zakorzenione przekłamanie rzeczywistości.
Gratuluję, jesteś jedną z pierwszych osób, które w ten sposób "odbiły".
>Czyli tak, czy tak - środowisko jest trute, więc chyba lepiej iść w kierunku
>nie zabijać, tylko produkować sztuczne i kłaść nacisk na utylizację odpadów
>i filtrowanie.
Tak naprawdę najlepszym rozwiązaniem byłoby zlikwidować podaż przez
wyeliminowanie/zminimalizowanie popytu - nie produkować (prawie) w ogóle.
No, ale to takie fajne marzenie, a brutalna rzeczywistość jest taka, że
utylizacja odpadów poprodukcyjnych wcale taka znowu prosta ani tania nie
jest. Tylko że to już nie na tę grupę dyskusja.
Pzdr, YaaL.
--
. , _ _ / __
(_/ (_( (_( (_, /- /-/ [ I'm unholy & I'm happy. Surprised? ] http://3cc.pl
~ ( ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
E + VAT = mc^2
From: Viola d'Amore <email w.naglowku.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Tako rzecze *Art*:
>> To nie czytaj Arturku, po prostu nie czytaj :)
>
> No ale przeczytałem droga EwO bo myślałem że może zawarte
> tam będzie jakieś pytanie lub cenen informacje
Ano były, ale tylko dla umnych.
--
Pozdrowienia,
Viola d'Amore
/Ablue, pecte canem - canis est et permanet idem/
From: Angua <angua_nospam konto.pl>
Subject: Re: O Panie, istoto ludzka, zycze Ci takiej samej starosci.
Dnia 11 gru 2005, "Aniela Roehr" <sozarka wp.pl>, napisał(a):
(...)
Wyslij prosze zdjecia, też będę pytać i szukac. vialle konto.pl
Czy pies nadaje się raczej do domu czy do mieszkania? Czy jest agresywny
wobec innych zwierząt bądź ludzi?
Pozdrawiam,
Angua
--
JAK SIĘ NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SA
TAKIE, JAKIE NAJWYRAZNIEJ SĽ? - Chyba smutek, panie. A teraz...
JESTEM ZASMUTKOWANY - T. Pratchett "Mort"
From: "Krzysiek." < dla.zaufanych.zapytaj>
Subject: Re: PULAPKA
> Prowadzanie psa przez cale zycie na smyczy, to znecanie sie nad
> zwierzeciem. Patrz Ustawa o Ochronie Zwierzat.
> EwA
dobry masz humor dzisaj, pokaz mi paragrafy ze prowadzenie psa na smyczy to
znecanie sie dobre, dobre. A w kagancu to juz barbarzynstwo pewnie. Brrr, no
jak widzisz moglo sie skonczyc mniej optymistycznie pozdrowienia dla psiaka
od zlego chlopaka.
From: "Jita " <jita.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:_gryzienie_=B3ap?=
Paweł Suwiński <dracono wp.pl> napisał(a):
> Ależ błąd straszny... dla psa nie masz być atrakcyjna, ale masz być
> dla niego _autorytetem_. Kimś za kim warto pójść "jak w dym".
Oczywiście, że autorytetem. Pies wie, czego od niego wymagam, jestem
konsekwentna w swoim postępowaniu, pies mi ufa. Ale muszę mieć coś więcej.
Muszę być atrakcyjnym autorytetem. Czyli pies, z własnej, nieprzymuszonej
woli, nie ze strachu przed karą czy z obawy o swój los i niewiary w siebie,
ale z własnej chęci wybiera towarzystwo moje, a nie innego psa czy
czegokolwiek innego. To jest dla mnie atrakcyjność.
> Znam wiele przypadków z życia wziętych... przykład jednego PONa...
> domownicy byli dla psa bardzo atrakcyjni: karmili go, czesali,
> głaskali, przytulali, na spacer wychodzili, uczyli sztuczek itp. Pies
> bardzo to lubił, ale suma sumarum miał ich w głębokim poważaniu.
Zapomniałeś jeszcze dodać, że kobieta się malowała i atrakcyjnie ubierała, a
mężczyzna był przystojny i przynosił dużo pieniędzy ;-)
Chyba każdy psa karmi, czesze, głaszcze, przytula, na spacer wychodzi i uczy
paru przydatnych komend, które ułatwiają życie (chociaż z tego co widzę, dla
Ciebie to sztuczki). A ilu ludziom się udaje być dla psa autorytetem? Niewielu.
> Tymczasem jedyną osobę, którą pies szanował, to była właśnie ta, która
> traktowała go zgodnie z psimi zasadami życia w sforze. I nie było w
> tym traktowaniu cienia agresji i przymusu.
Pies szanuje osoby, którym ufa. Żeby im zaufać potrzeba jakiejś logiki w
postępowaniu, konsekwencji. Piszę o niej stale, dla Ciebie sama konsekwencja
to zbyt mało, ale ja uważam, że dla wielu ludzi to zbyt dużo jak na ich barki.
Być konsekwentnym wcale nie jest łatwo. Znam naprawdę dwóch-trzech ludzi,
których mogę nazwać konsekwentnymi. Dla ludzi wyjątek to sprawa normalna - dla
psa nie ma wyjątków. I stąd pies z człowiekim rzadko potrafią się porozumieć.
> Poza tym jak się wytarzasz w gównie to gwarantuję Ci, że niemal dla
> każdego psa będziesz niezwykle atrakcyjna ;).
No nie wiem, mój się w gównie nie tarza...
> Mam dziwne wrażenie, że słowo "dominacja" ma u Ciebie nie takie
> znaczenie jak powinno mieć. Dominacja oznacza przewodzenie i
> autorytet, a nie agresję i przymus. I na tym opierają się teorie,
> które przykładowo prezentują Fisher i Fennel.
Masz rację. Dominacja kojarzy mi się bardzo źle. Właśnie z Fisher i Fennel.
Czyli jakieś "regułki", ściśle określone zasady postępowania odwrócone do góry
nogami (czyli np. jeśli będziesz jadł przed psem itp. to pies uzna Ciebie za
przewodnika), mające może zastosowanie u wilków (chociaż w wątku o Fisherze
pisałam jak się biedak zapętlił). Ale mają też plusy - metody te uczą właśnie
konsekwencji i tylko dzięki temu mogą się sprawdzać. Niektórym ludziom takie
coś jest potrzebne, bo nie potrafią sami ustalić reguł i ich konsekwentnie
przestrzegać.
Natomiast określenia przewodzenie i autorytet bardzo mi się podobają.
Dodałabym współpraca :-)
> Zaproponowania "agresywnemu" psu wykonywanie zadań, mnóstwa "uwagi" i
> "miłości" w naszym rozumieniu to szybka droga do poważnych problemów.
Każdy pies potrzebuje miłości i czułości. Nawet ten agresywny. Trzeba tylko
wiedzieć, jak ją dawać. Zajrzałeś w ogóle do tego blogu o agresywnym goldenie
Gringo, czy zapomniałeś?
> Jak możesz cokolwiek wymagać od psa, który nie uznał w tobie
> przewodnika?
Wymagać możesz, gorzej z wyegzekwowaniem. Pewnie, że pies musi nam ufać i
chcieć z nami współpracować. Ale żeby wierzyć, że uzyskaliśmy to przez
pozorowane jedzenie czy przechodzenie pierwszemu przez drzwi, to już jest
przesada.
> Haski do pracy (w sensie zaprzęgu) jest niemal zawsze chętny, tak samo
> może się wydawać dobrze "ułożonym", gdy zamknie się w swym psim
> świecie. Jednak to nie musi oznaczać, że masz u niego poważanie.
No właśnie. Husky. Uznane są za wysoce dominujące? Ale przecież one pracują w
zespołach i są zmuszone do współpracy ze sobą. Podczas długich podróży lider
co jakiś czas się zmienia. Dla psa dominującego taka sytuacja byłaby nie do
zaakceptowania. One muszą okazywać "uległość" każdemu psu, który znajdzie się
w danej chwili na pozycji lidera. Trochę dziwna logika w oparciu o teorię
dominacji...
> I wystarczy tutaj zachować odpowiednie zasady
> funkcjonujące w psiej sforze,
Ja pod tym pojęciem rozumiem konsekwencję ;-)
> plus sygnały uspokajające
tak. Z tym, że obserwując mojego psa dochodzę do wniosku, że ma ich ubogi
wachlarz... Ale może trafił mi się taki egzemplarz...
> i pozytywne skojarzenia.
Brawo!
> Bez konieczności chodzenia na jakieś tresury, bez
> łańcuszków zaciskowych, klikerów i nie wiadomo czego jeszcze.
Też uważam że szkolenie należy się właścicielowi, nie psu. Wielu ludzi ma
błędną opinię, że to psa trzeba wytresować, a nalepiej zrobi to właśnie
szkoleniowiec. Nie mają pojęcia, że to właściciel powinien pracować z psem.
Kursy posłuszeństwa mają jednak ten plus, że pies od początku uczy się
pracować w warunkach rozpraszających uwagę. Łańcuszków, klikerów też nie
używam, wolę sama popracować z psem i mieć satysfakcję, że udało mi się bez
"pomocy naukowych". Ale nagradzam jak najbardziej.
> Dlatego wyskakiwanie po tygodniu z jakąś szpilą w wątku który już
> dawno przebrzmiał i wszystkim dawno już śmoc uszła oraz z uwagą, że
> "skończyły się argumenty" to jakiś czarny PR ;).
Nie wyskakuję z szpilą. Nie uznaję w ogóle bezowocnych przekomarzań i durnych
komentarzy. Piszę, bo liczę na ciekawą, fachową dyskusję. I dlatego też dla
mnie nie ma wątków przebrzmiałych. Na niektórych forach prowadzimy parę wątków
od kilku lat i nikomu to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, zebranie
wszystkiego "do kupy" jest bardzo pomocne. Dla mnie wątek to nie tylko
wyłącznie dwa moje grosze... i następny, następny. Wygadajmy się w jednym
temacie, na dany temat i ustalmy konkrety ;-) Po co się powtarzać?
ps. a dyskusje z Tobą lubię, bo prowadzisz je na poziomie
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: EwA <sossna poczta.onet.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Krzysiek. napisał(a):
>>Prowadzanie psa przez cale zycie na smyczy, to znecanie sie nad
>>zwierzeciem. Patrz Ustawa o Ochronie Zwierzat.
>>EwA
>
>
> dobry masz humor dzisaj, pokaz mi paragrafy ze prowadzenie psa na smyczy to
> znecanie sie dobre, dobre. A w kagancu to juz barbarzynstwo pewnie. Brrr, no
Art.6.
2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo
świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności:
....
14) trzymanie zwierząt na uwięzi, która powoduje u nich uszkodzenie
ciała lub cierpienie oraz nie zapewnia możliwości niezbędnego ruchu;
Szczeniak w kagancu to oczywiste barbarzynstwo i prosta droga do
wychowania psa skrzywionego psychicznie, bo to w ogromnym stopniu
ogranicza mu mozliwosci socjalizacji. Takiego to dopiero sie trzeba bac
jak dorosnie :-(
> jak widzisz moglo sie skonczyc mniej optymistycznie pozdrowienia dla
psiaka
> od zlego chlopaka.
Ryzyko jest wpisane w nasze zycie od poczatku do konca. Wazne, zeby
miedzy jednym, a drugim bylo ciekawe, szczesliwe zycie tzn. jak najmniej
smyczy i kaganca :)
Psiak tez pozdrawia
EwA
From: EwA <sossna poczta.onet.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Art napisał(a):
>> To nie czytaj Arturku, po prostu nie czytaj :)
>
>
> No ale przeczytałem droga EwO bo myślałem że może zawarte tam będzie
> jakieś pytanie lub cenen informacje :) a tu poczułem się jakbym
> czytał FAKT :)
>
Nie czytuje FAKTU, ani mu podobnych szmatlawcow, wiec trudno mi cos na
ten temat powiedziec, ale mam dobre serce i specjalnie dla 'Arturkow'
dopisze moraly do mojego pierwszego postu :-)
Pesymistyczny:
Jak puszczacie psa, albo dzieciaka luzem, to sprawdzajcie, czy jakis
sk%^%^$%n nie ukradl w nocy pokrywy od szambo, albo nie zrzucil jej z
wlazu studzienki, zeby udowodnic jaki to z niego macho.
Optymistyczny:
Sa jeszcze na swiecie zyczliwi ludzie, ktorzy dla ratowania cudzego
kundla zaryzykuja kilka smierdzacych plam na odswietnym ubranku.
Pozdrawiam
EwA
From: "Krzysiek." < dla.zaufanych.zapytaj>
Subject: Re: PULAPKA
> Art.6.
> 2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo
> świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w
> szczególności: ...
> 14) trzymanie zwierząt na uwięzi, która powoduje u nich uszkodzenie
> ciała lub cierpienie oraz nie zapewnia możliwości niezbędnego ruchu;
>
no czyli czytaj ze zrozumieniem, tego ucza w podstawowej ;)
> Szczeniak w kagancu to oczywiste barbarzynstwo i prosta droga do
> wychowania psa skrzywionego psychicznie, bo to w ogromnym stopniu
szczeniaczek to nie trzeba, to chyba jasne ale dla jego dobra, jak nie znasz
terenu.
Jak dorosnie to juz sie powinno. Nie napisalas ze to malutki szczeniak albo
nie czytam ze zrozumieniem ;)
From: Joanna Konopka <joaska poczta.onet.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Krzysiek. wrote:
>
> szczeniaczek to nie trzeba, to chyba jasne ale dla jego dobra, jak nie znasz
> terenu.
> Jak dorosnie to juz sie powinno. Nie napisalas ze to malutki szczeniak albo
> nie czytam ze zrozumieniem ;)
>
>
>
Powinno bo? Masz takie widzimisie?
Moj wielki, 45 kilowy owczarek paraduje bez smyczy. Kaganca w zasadzie
nie zna. Dlaczego niby ma byc na smyczy/w kagancu?
Argumenty, ale rzeczowe, poprosze.
Joasia
From: Angua <angua_nospam konto.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Dnia 14 gru 2005, EwA <sossna poczta.onet.pl>, napisał(a):
> Sa jeszcze na swiecie zyczliwi ludzie, ktorzy dla ratowania cudzego
> kundla zaryzykuja kilka smierdzacych plam na odswietnym ubranku.
A sa :). Jak mnie pare lat temu psiak zsunal sie z peronu pod pociag
(stojacy oczywiscie) to blyskawicznie zorganizowala sie grupa - chetna do
wyciagania psa. Tyle ze pies nie chcial aby go wyciagano i mnie przypadlo
zaszczytne miejsce pod pociagiem oraz plamy z rdzy i smaru na ubraniu ;)
Pozdrawiam
Angua
--
JAK SIĘ NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SA
TAKIE, JAKIE NAJWYRAZNIEJ SĽ? - Chyba smutek, panie. A teraz...
JESTEM ZASMUTKOWANY - T. Pratchett "Mort"
From: Joanna Konopka <joaska poczta.onet.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Angua wrote:
> 1. Strach ludzki
Ja sie boje samochodow. Czy to oznacza, ze moi sasiedzi musza trzymac
samochody w garazu i absolutnie ich nie wyprowadzac na ulice?
> 2. Przepisy - zyjemy w spoleczenstwie wiec trzeba akceptowac zasady.
Przepisy nie kaza psa zasmyczowac i zaklatkowac. Wspominaja JEDYNIE o
psach ras niebezpiecznych. Reszta zalezy od przepisow lokalnych.
> 3. Nie przewidywalne nigdy okolicznosci w jakich moze znalezc sie pies
> oraz jego reakcja.
Bez przesady. Nie puszczam psa przy ulicy, bo wiem, ze to sie moze zle
skonczyc, ale nie widze powodu dla ktorego mam go miec na smyczy na
boiskach, w lesie, parku itp.
>
> Ja psow sie akurat nie obawiam ale dopuszczam ze moga bac sie inni. Ja np
> panicznie boje sie pajakow. Gdyby ludzie hodowali masowo wielkie czarne
> pajaki i wypuszczali je na spacer to nie wychodzilabym na ulice :P
Ja sie ostatnio obudzilam bo mnie cos laskotalo. Wyskoczylam z lozka,
wlaczylam swiatlo i zaczelam poszukiwania. Pod poduszka znalazlam
wielkiego pomaranczowego pajaka. Malo zawalu nie dostalam. :))
Podejrzewam, ze byl bezpanski, ale nie pisalam od razu petycji do wladz,
zeby pajaki zamknac w klatkach :))
Joasia
From: "=?ISO-8859-2?Q?Jacek_Tusu=F1ski_?=" <sp9tcu.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: Re: Karpie- kupujcie i wypuszczajcie!
Ania <annakolodziejskaWYTNIJTO buziaczek.pl> napisał(a):
> prośba, choc jeden karp wypuszczony, będzie spełnieniem dobrego uczynku
>
Ania do jakiej sekty należysz
czy lubisz kotlecika schabowego
kiedy będzie koniec świata
czy sałata byłą smaczna na śnidanie
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: "Aniela Roehr" <sozarka wp.pl>
Subject: Przed Swietami Bozego Narodzenia wszystko jest mozliwe?
"Stać w upale, błocie lub śniegu przez wiele miesięcy z ciężkim łańcuchem u
szyi...
Za jedyne schronienie mieć starą budę, do której trafia się po zapachu...
Bać się, kiedy słychać krzyki lub ujadanie setki psów - a czasem odgłosy ich
walki - wtedy trząść się i całym zamieniać się w słuch, próbując ocenić jak
daleko jest niebezpieczeństwo...
Czasem być głodnym lub spragnionym - kiedy przez swoją ułomność przewróci
się miskę z wodą, której się nie wyczuwa - bo woda nie pachnie...
Tęsknić bez przerwy za dotykiem człowieka i próbować sobie przypomnieć twarz
Pana...
Taki jest los ślepego psa w schronisku...."
http://www.arka.strefa.pl/SOS/Bialasek/SOS_Bialasek.html
From: EwA <sossna poczta.onet.pl>
Subject: Re: PULAPKA
Krzysiek. napisał(a):
>>Art.6.
>>2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo
>>świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w
>>szczególności: ...
>> 14) trzymanie zwierząt na uwięzi, która powoduje u nich uszkodzenie
>>ciała lub cierpienie oraz nie zapewnia możliwości niezbędnego ruchu;
>>
>
>
> no czyli czytaj ze zrozumieniem, tego ucza w podstawowej ;)
>
Ja mam cale poklady cierpliwosci. Dam Ci jeszcze jedna szanse :)
Art.6.
2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo
świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w
szczególności: ...
14) ..... nie zapewnia możliwości niezbędnego ruchu;
>>Szczeniak w kagancu to oczywiste barbarzynstwo i prosta droga do
>>wychowania psa skrzywionego psychicznie, bo to w ogromnym stopniu
>
>
> szczeniaczek to nie trzeba, to chyba jasne ale dla jego dobra, jak nie znasz
> terenu.
> Jak dorosnie to juz sie powinno. Nie napisalas ze to malutki szczeniak albo
> nie czytam ze zrozumieniem ;)
No jakis czas temu Parira tu sie przedstawiala, ale jak trzeba to prosze
bardzo. Nie taki maly ten szczeniaczek. Wszystkich zebow jeszcze nie ma,
ale jakby chcial i sie zawzial, to ...strach sie bac :)
http://upload.miau.pl/1/40029.jpg pari_mala
http://upload.miau.pl/1/40031.jpg two_stupid_dogs
http://upload.miau.pl/1/40032.jpg pari_w_calej_okazalosci
http://upload.miau.pl/1/40034.jpg pari_koka
http://upload.miau.pl/1/40033.jpg tyle_z_kotka_zostalo :0)
http://upload.miau.pl/1/39696.jpg pari_jezyk
A trzeba wtedy, kiedy trzeba, bo jak nie trzeba, to po co?
Pozdr.
EwA
From: "Neo" <neo_smoker wp.pl>
Subject: Re: pomocy
O co chodzi wogóle z tym pękaniem ??
Trole to sobie umieją coś ubzdurać xD xD xD
From: "Jita " <jita.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:_gryzienie_=B3ap?=
Co mnie jeszcze denerwuje w "dominacji"?
Że cokolwiek z psem się dzieje wszyscy starają się to przypisać właśnie
dominacji. Pies nadmiernie szczeka, pies siusia w domu, pies goni za ogonem,
pies warczy przy misce, pies gryzie łapy, pies niszczy w domu = zachwiane
stosunki w stadzie. Tymczasem wszystko można "logicznie" wytłumaczyć:
wymuszanie, kłopoty z drogami moczowymi, chęć zwrócenia na siebie uwagi,
uczulenia, brak zajęcia i nuda. Kłopoty ze zdrowiem załatwimy u weterynarza,
innych jesteśmy winni my sami, głównie dzięki naszej niewiedzy. Staje się tak
dlatego, że traktujemy psa jak przedmiot. Ma być przy nas, siedzieć cicho i
nie sprawiać żadnych problemów. Zapominamy, że dla psa trzeba mieć czas.
Karmienie, głaskanie, czesanie itd. nie wystarczą. Piszemy na forum, zadajemy
pytania i za każdym razem otrzymujemy odpowiedź, że pies nas zdominował.
Rozwiązanie wydaje się proste, ale proste nie jest, bo dzięki zastosowaniu
rad Fenel czy Fishera nic się nie zmienia w uciążliwych dla nas zachowaniach.
Wmawiamy sobie, że jesteśmy do bani, pies jest naszym PANEM, a my nie
potrafimy stanąć na wysokości zadania. A wystarczyłoby trochę poczytać jak
radzić sobie z różnymi problemami. A wystarczyłoby, żeby ktoś nas upomniał
przed "popełnieniem" decyzji kupna psa. Przecież pies nie nadaje się dla
każdego człowieka, tak jak nie każdy człowiek jest stworzony do małżeństwa
czy nadaje się do wychowania dzieci.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: "Jita " <jita.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:_gryzienie_=B3ap?=
Paweł Suwiński <dracono wp.pl> napisał(a):
> Ja akurat się nie wdawałem w tamtą dyskusje... pytania typu czy Fisher
> jest logiczny i dlaczego nie jest, jakoś mi nie wyglądają na dyskusję
> ;).
No to dziwne. Bo ja zanim cokolwiek przyjmę do wiadomości muszę to
przeanalizować. Jeśli autor się myli, nie zamierzam mu ufać.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: =?iso-8859-2?Q?Pawe=B3_Suwi=F1ski?= <dracono wp.pl>
Subject: Re: [OT] gryzienie =?iso-8859-2?Q?=B3ap?=
Dnia czw, 15 gru 2005 tako rzecze Jita:
>> Ja akurat się nie wdawałem w tamtą dyskusje... pytania typu czy
>> Fisher jest logiczny i dlaczego nie jest, jakoś mi nie wyglądają na
>> dyskusję ;).
>
> No to dziwne. Bo ja zanim cokolwiek przyjmę do wiadomości muszę to
> przeanalizować. Jeśli autor się myli, nie zamierzam mu ufać.
Warunkiem prowadzenia dyskusji jest gotowość do zweryfikowania swoich
poglądów u dyskutantów. Jeżeli tymczasem wszyscy stoją na swoich
barykadach i szczerzą zęby to nie ma dyskusji. Do tego jeszcze tylko
dodać kilka technik erystycznych i mamy "czarny PR" :). Wygra ten kto
lepiej manipuluje słowami, a dyskusja nic nie wniesie.
--
Uzdrawiam
Paweł Suwiński
Haski z Alaski i Rower lub Narty - czyli ruszaj na zaprzęg!
http://www.HASKIzALASKI.prv.pl
From: =?iso-8859-2?Q?Pawe=B3_Suwi=F1ski?= <dracono wp.pl>
Subject: czy sama konsekwencja wystarczy? =?iso-8859-2?Q?[by=B3o?= Re:
Dnia śro, 14 gru 2005 tako rzecze Jita:
>> Tymczasem jedyną osobę, którą pies szanował, to była właśnie ta,
>> która traktowała go zgodnie z psimi zasadami życia w sforze. I nie
>> było w tym traktowaniu cienia agresji i przymusu.
>
> Pies szanuje osoby, którym ufa. Żeby im zaufać potrzeba jakiejś
> logiki w postępowaniu, konsekwencji. Piszę o niej stale, dla Ciebie
> sama konsekwencja to zbyt mało, ale ja uważam, że dla wielu ludzi to
> zbyt dużo jak na ich barki.
No bo nie wystarczy sama konsekwencja. Przecież już podałem przykład,
że jeden będzie konsekwentnie bił psa, a drugi robił co innego i też
konsekwentnie. Przy Twoim rozumowaniu nie ma znaczenia _co_ robisz,
aby tylko była w tym konsekwencja i logika.
W przytaczanym przykładzie ta logika oparta była właśnie na rytuałach
obowiązujących w społecznościach psowatych. Wiele rzeczy nie byłoby tu
z punktu widzenia człowieka uznane "okazywanie ciepłych uczuć". Np.
ignorowanie, bardziej stonowane emocje, głodówki, rytualne karmienie
itp. A jednak pies uznawał, że to ta osoba jest godna miana
przewodnika. Mimo, iż tamte osoby _konsekwentnie_ psa wyprowadzały na
spacer, karmiły, czesały i _w niezmienny_ sposób dzień w dzień się
wobec niego zachowywały. Od razu tu widać, że _sama konsekwencja to za
mało_.
>> Poza tym jak się wytarzasz w gównie to gwarantuję Ci, że niemal dla
>> każdego psa będziesz niezwykle atrakcyjna ;).
>
> No nie wiem, mój się w gównie nie tarza...
No to masz farta. To rytualne zachowanie zaobserwowane u wilków i
innych dzikich psowatych przy wyruszaniu na polowanie. "Barwy wojenne"
- przybranie wyglądu i zapachu otoczenia i coś tam jeszcze. Wiele psów
odziedziczyło te zachowania.
Przykładowo kaukaz, którego dołączam do zaprzęgu ma taki mało
przyjemny "feler", więc trzeba uważać jak się go spuszcza samopas ;).
Podobnie było z tym PONem, o którym pisałem w przykładzie, ale ten nie
biegał w zaprzęgu...
>> Mam dziwne wrażenie, że słowo "dominacja" ma u Ciebie nie takie
>> znaczenie jak powinno mieć. Dominacja oznacza przewodzenie i
>> autorytet, a nie agresję i przymus. I na tym opierają się teorie,
>> które przykładowo prezentują Fisher i Fennel.
>
> Masz rację. Dominacja kojarzy mi się bardzo źle. Właśnie z Fisher i
> Fennel. Czyli jakieś "regułki", ściśle określone zasady postępowania
> odwrócone do góry nogami (czyli np. jeśli będziesz jadł przed psem
> itp. to pies uzna Ciebie za przewodnika), mające może zastosowanie u
> wilków (chociaż w wątku o Fisherze pisałam jak się biedak zapętlił).
Mam wrażenie, że bardzo wybiurczo czytałaś te książki. Te "regułki" to
zasady zachowania się w społecznościach. Rytuały - "sarwuar wi". W
_każdych_ społecznościach, od małp po psy i na ludziach kończąc
istnieją takie rytuały i są stosowane. Sprzyjają one zacieśnianiu
więzów oraz bezkrwawym rozwiązywaniu konfliktów. U nas na skalę
globalną takie regułki nazywają się protokołem dyplomatycznym oraz
etyką.
Behawioryści tacy ja Fisher lub Fennel zauważyli, że współczesne psy
posługują się zestawem rytuałów, zbliżonych do tych, które używają
wilki. Więc na tym oparli swoje metody, które okazały się _zaskakująco
dobrze działać_!
Tu nie chodzi o jakąś dysputę między teoretykami. Podpatrzyli,
zmodyfikowali i działa.
>> Jak możesz cokolwiek wymagać od psa, który nie uznał w tobie
>> przewodnika?
>
> Wymagać możesz, gorzej z wyegzekwowaniem. Pewnie, że pies musi nam
> ufać i chcieć z nami współpracować. Ale żeby wierzyć, że uzyskaliśmy
> to przez pozorowane jedzenie czy przechodzenie pierwszemu przez
> drzwi, to już jest przesada.
Rytuały! Człowiek też ma takie rytuały. Dyrektor w firmie też pierwszy
przechodzi przez drzwi przed pracownikami. Oczywiście w konkretnych
przypadkach, może być inaczej. Inna kultura w firmie itp, ale jeżeli
zachowasz ten uniwersalny rytuał to w każdym przypadku powinnaś zostać
dobrze odebrana i sobie nie "na grabisz".
>> Haski do pracy (w sensie zaprzęgu) jest niemal zawsze chętny, tak
>> samo może się wydawać dobrze "ułożonym", gdy zamknie się w swym
>> psim świecie. Jednak to nie musi oznaczać, że masz u niego
>> poważanie.
>
> No właśnie. Husky. Uznane są za wysoce dominujące? Ale przecież
> one pracują w zespołach i są zmuszone do współpracy ze sobą.
> Podczas długich podróży lider co jakiś czas się zmienia. Dla
> psa dominującego taka sytuacja byłaby nie do zaakceptowania. One
> muszą okazywać "uległość" każdemu psu, który znajdzie się w danej
> chwili na pozycji lidera. Trochę dziwna logika w oparciu o teorię
> dominacji...
Zapomnij o słowie "dominacja", bo dla Ciebie to worek do którego
wpychasz wiele rzeczy i podpisujesz słowem mającym bardzo negatywne
skojarzenia. Zastąp je lepiej słowami "przewodzenie" i rytuały.
Natomiast w kwestii haskich... na lidera zaprzęgu rzadko daje się
przewodnika stada/sfory. Jedno z drugim zupełnie _nie koliduje_. Lider
zaprzęgu _nie dominuje_, a inne psy nie okazują czegoś takiego jak
uległość. Jednym z powodów nie wstawiania przewodnika na lidera
zaprzęgu jest to, że nie czuje się on zbyt komfortowo, gdy wszyscy
depczą mu "po piętach". Jednak głównie decyduje tutaj charakter psa.
Na lidera idzie ten z kim maszer ma najlepszy kontakt.
--
Uzdrawiam
Paweł Suwiński
Haski z Alaski i Rower lub Narty - czyli ruszaj na zaprzęg!
http://www.HASKIzALASKI.prv.pl