Czartery jachtów


From: Tomek Tylec <t.tylec interWYTNIJecho.com>
Subject: Re: Obalenie zasady zachowania =?ISO-8859-2?Q?p=EAdu?= - podsumowanie
trython wrote:

>
> Rany Boskie! Czy wam fizykom robią jakieś pranie mózgu z tymi układami ?
> Potem liczycie coś w tych waszych układach i wychodzi wam na przykład,
> że z punktu widzenia obserwatora A samochód zużył 10 litrów paliwa, ale
> według obserwatora B zużył w tym czasie tylko 5 litrów. A z kolei
> obserwator C ze swojego układu obliczy, że było 20 litrów. Jednym słowem
> nie wiadomo ile samochód spalił tej benzyny. Dopiero jak obserwaotrzy
> się spotkają i porównają swoje wyniki, to dojdą do wniosku, że było 30
> litrów. Naprawdę takich głupot uczą na studiach fizycznych ?
>
> trython

Trochę źle to rozumiesz. Fizyka zajmuje się modelowaniem rzeczywistości.
Wykorzystuje do tego matematykę. Zatem układ odniesienia (i związany z nim
układ współrzędnych) jest pewnym obiektem matematycznym.

Pewne wielkości się nie zmieniają, bez względu na to jaki układ odniesienia
wybierzemy (np. masa spoczynkowa). Pewne się zmieniają (np. prędkość).
Zawsze możemy napisać równania, które daną wielkość przeprowadzą nam z
jednego układu odniesienia do drugiego - tzw. transformacje.

Jednym słowem, ogólnie mówiąc, nie wolno przechodzić z daną wielkością
między układami nie poddając jej transformacji.

Czy to jest takie nielogiczne ? Może trochę tak, bo tak jak napisałeś, z
pozoru nie wiadomo ile benzyny samochód zużył. Ale tak naprawdę nie ma w
tym sprzeczności. Ponieważ to, co zmierzył A, B i C to są ilości benzyny
jakie samochód zużył z ich punktu widzenia. Znając wszystkie wielkości
opisujące ich układy odniesienia, A może np. obliczyć ile benzyny samochód
zużył z punktu widzenia B i C. I odwrotnie.

Tu rodzi się pytanie o to, czym jest rzeczywistość. Twoje pytanie brzmi w
zasadzie ,,ile samochód rzeczywiście spalił benzyny''. I tutaj już
odpowiedź może wywołać dużą dyskusję... ale logiczne (dla potrzeb nauki)
wydaje się przyjąć, iż rzeczywistością jest to, co obserwujemy.

No bo załóżmy, że z pewnych przyczyn Proxima Centauri eksplodowała właśnie
teraz jako supernowa. I co z tego? Dowiemy się o tym za trzy lata. Nie da
rady wcześniej (oczywiście biorąc pod uwagę obecny stan wiedzy). Dopiero za
trzy lata stanie się to dla nas rzeczywistością (łączącą się końcem
świadomości, ale to inna kwestia). Nie wiem czy jasno to wytłumaczyłem, ale
chyba da się zrozumieć o co chodzi.

Inny przykład: gdyby istniał jeszcze jeden wszechświat, ale w żaden sposób
nie byłby powiązany z naszym. Tzn. w żaden sposób nie moglibyśmy się
przekonać o jego istnieniu. Czyli na nas w ogóle nie wpływa. Czy istnieje
rzeczywiście? Z tego punktu widzenia nie. Bo nie ma na nas żadnego wpływu.

Oczywiście, jak mówiłem, takie podejście do sprawy jest jak najbardziej
logiczne z punktu widzenia fizyki. Bo jej zadaniem jest przewidzieć wynik
doświadczenia - w skrócie. Stworzyć model. Jeżeli jest jakiś czynnik, który
na model w ogóle nie wpływa, to równie dobrze może go nie być.

Dlatego tak ważne są te układy odniesienia. One mówią o tym jak widać dane
zjawisko z danego punktu widzenia. W innym układzie może ono wyglądać
trochę inaczej, ale ważne by umieć między jednym, a drugim przejść.

A żeby to pokazać na omawianym przykładzie. Widzę, że z matematyką problemów
nie masz, więc zachęcam Cię, rozwiąż swoje zadanie, ale od początku do
końca w układzie obserwatora A. A konkretniej oblicz zmianę energii
kinetycznej B, ale cały czas licząc w układzie A. Przecież nic nie zabrania
Ci tego zrobić.

Mam nadzieję, że mimo mego zmęczenia wyrażałem się jasno i zrozumiale...
Jeśli nie, to chętnie wyjaśnię jeszcze raz.

--
Tomek Tylec


From: "ksRobak" <ksRobak chello.pl>
Subject: Re: wielowymiarowosc wszechswiata.

"jerzy1" <jezal vp.pl>
news:1135258631.194963.17680 g43g2000cwa.googlegroups.com...
> "ksRobak" <robakks gazeta.SKASUJ-TO.pl>
> news:docmfj$fbj$1 inews.gazeta.pl...
>> "jerzy1" <jezal vp.pl>
>> news:1135204824.484962.182190 f14g2000cwb.googlegroups.com...
>>> "ksRobak" <ksRobak os.pl>
>>> news:dock17$dme$1 achot.icm.edu.pl...

>>>> Zgadzam się, że to nie to samo i jak Pan wykazujesz zachowania
>>>> elektronów są bardziej skomplikowane od zachowań atomów -
>>>> dlatego sądziłem, że należało by zacząć od wyjaśnienia rzeczy
>>>> łatwiejszych aby przejść do trudniejszych.
>>>> Tu łatwiejszą sprawą jest na przykład naciąganie sprężyny
>>>> lub zamrażanie cieczy. W obu przypadkach mamy do czynienia
>>>> z czymś niezrozumiałym. Tak? :)
>>>> Edward Robak*


>>> Nie wiem do czego Pan zmierza i z tego tytulu odpowiem Tak.
>>> JZ.


>> Zmierzam do tego, że woda wylewa się z butelki a lód się nie wylewa.
>> Podobnie jak ze spreżyną. Gdy ją naciągniemy słabo to się mało
>> naciąga ale gdy naciągamy mocniej to się naciąga bardziej.
>> Co powoduje, że lód się nie wylewa z butelki a sprężyna kumuluje
>> siłę?
>> Edward Robak*


> Takich pytan mozna stawiac w nieskonczonosc. Ja odpowiem inaczej.
> Poprzez wszystkie czasy istnieje wieczna Mysl ,a ta Mysl jest Slowem
> ,a Slowo jest Czynem e te trzy sa jedno w wiecznym Prawie. A to
> Prawo jest u Boga, a Bogiem jest to Prawo.A bez niego nic sie nie
> stalo co sie stalo...............
> Otóz to Prawo normuje takie a nie inne zachowania materii. JZ.
> PS. To jest prolog do V Ewangeli
> www.republika.pl/namaskar/book/ewangelia
> polecam to dzielo.


<<Otóz to Prawo normuje takie a nie inne zachowania materii. JZ.>>
Takie to znaczy jakie?
Ciepła woda wylewa się z butelki a zamrożona nie - dlaczego?
Naciągając sprężynę zwiększają się odległości pomiędzy molekułami
ale gdy puścimy sprężynę to powróci ona do stanu z przed naciągnięcia
- dlaczego?
Z pańskiej wypowiedzi wynika, że te zachowania unormowane są
przez prawa boskie.
Opisz Pan te prawa.
Bóg się ucieszy. :)
Edward Robak*










x









W ciepłej wodzie cząstki są ruchome względem siebie
ale gdy temperatura spadnie poniżej zera w warunkach
normalnych ciśnienia i braku wibracji to COŚ usztywni te cząstki Powstaną kryształy lodu...
chech,,
a sprężyna? jak działa? Gdzie ukryje się ta siła która ją naciąga? :)


From: "ksRobak" <re2222 op.pl>
Subject: Re: wybaczam

"Sky" <skymen op.pl>
news:doelrk$nbn$1 news.onet.pl...
> "ksRobak" <robakks gazeta.SKASUJ-TO.pl>
> news:dobvk8$hq$1 inews.gazeta.pl...
>> "Nasir" <arkadiusz.zyra kia.com.pl>
>> news:doblcp$q4t$1 news2.ipartners.pl...
>>> "ksRobak" <ksRobak os.pl>
>>> news:dobjbq$o15$1 achot.icm.edu.pl...

>>>> Pan Bóg być bardzo dobra duszek opiekuńczy i miłować swoja
>>>> dzieci.
>>>> Niektórym idiotom lubiącym szybką jazdę pomógł wylądować
>>>> na cmentarzu.
>>>> chechh,
>>>> czego to się nie robi z Miłości :-(
>>>> Edward Robak*

>>> Był sobie Maciuś ale, nie nasioł mu Pon Bóg scęścia, nie
>>> wyrosło mu. Poniewierał się Maciuś po świecie, niczym kamień
>>> wypuszczony przez Boga z ręki. Ale wiara w Maciusiu była - i
>>> nadzieja też. I wyobrażał sobie, że jak pójdzie do nieba,
>>> Pan Bóg posadzi go przy sobie, położy dłoń na ramieniu i
>>> powie: "Przepraszam Cię Maciuś"
>>> Tekst oczywiście nie mój.
>>>
>>> ;)

>> JA już dawno pogodziłem się z faktem, że niewiele zależy
>> w moim życiu ode mnie
>> dlatego
>> tym bardziej sobie cenię to - co rzeczywiście ode mnie zależy.
>> Wymalowałem kuchnię, wytapetowałem pokój
>> tak
>> to JA i moje dzieło
>> sprawiłem, ze świat bezpośrednio mnie otaczający zawiera
>> dzięki mojej pracy także cząstkę mnie i mojego potu.
>> Nie musiałem - hehe
>> To był akt woli świadomego podmiotu
>> przekucie zamiaru w czyn
>> i teraz, gdy już jestem na finiszu - JEST mi dobrze:
>> "bo Dobry Bóg
>> zrobił co mógł
>> JA nie muszę
>> wzywać
>> fachowca" ;)
>> Edward Robak*

> czyli Robaczy/wy/ch złudzeń ciąg dalszy... ;)

Nie wierzysz Pan w radość pędzla, że jest pożyteczny
i w smutek stołka z wyłamaną nogą?
Nawet martwe narzędzie potrafi się odwzdzięczyć gdy odczuje
troskę jaką otoczył je człowiek.
hehe
niewiele Pan wiesz o złudzeniach. :)
Edward Robak*


From: "ksRobak" <ksRobak chello.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Obalenie_zasady_zachowania_p=EAdu_-_podsumowanie?=

"Filip Sielimowicz" <sielim wp.pl>
news:dof16j$8c7$1 inews.gazeta.pl...
> "ksRobak" <robakks gazeta.SKASUJ-TO.pl>
> news:do8eq5$rlp$1 inews.gazeta.pl...

>> hahaha :)
>> Szanowny Panie Filip (z Konopii?) ;)
>> Wyrwałeś się Pan ze swoją krytyką w sposób właściwy
>> dla niedowiarków
>> ale
>> niechcący (a może chcący?) dotknąłeś Pan maszyny Alana Turinga
>> symulującej ludzką inteligencję:
>> maszyna może w dowolny sposób obrobić (przetworzyć) informację
>> ale sama nie wykona doświadczenia.
>> Pan jeśli nie jesteś maszyną lecz Człowiekiem to możesz powtórzyć
>> mój eksperyment i opisać go własnymi spostrzeżeniami.
>> Empiria lubi się powtarzać. :-)
>> Edward Robak*

> Mam dla Ciebie taką propozycję:
>
> Weź zamiast kartki papieru metalową blaszkę a zamiast gumowej
> kulki weź kulę metalową.
>
> Teraz obetnij kabel od żelazka, tak żeby mieć wtyczkę i kawał sznura,
> rozpruj trochę tego sznura i przylutuj odizolowany fragment jednego
> z przewodów do metalowej blaszki.
>
> Połóż wszystko na stole. Najważniejsza w tym doświadczeniu jest
> lewa ręka (przy założeniu, że jesteś praworęczny). Ubierz ją w gumową
> rękawicę, dobrze izolującą. Dla bezpieczeństwa ubierz też grube,
> suche gumiaki i zadbaj o to, by w czasie doświadczenia niczego
> przypadkowo, przypadkową częścią ciała nie dotykać.
>
> Zaczynamy.
> 1. Kładziesz blaszkę na stole, tak by spaw był na wierzchu - nie
> powinien wpływać na swobodę przesuwania blaszki po stole. Zadbaj
> też o to, by podłączony do blaszki przewód także nie krępował jej
> ruchów po stole.
>
> 2. Kładziesz kulę nieruchomo na blaszce.
>
> 3. Drugi przewód (ten nieprzyspawany) bierzesz do buzi, tak, by
> odizolowana końcówka wygodnie usadowiła się pod językiem
> (powinieneś poczuć wyraźny, metaliczny posmak).
>
> 4. Uważając, by niczego nie dotykać prawą ręką odważnie wkładasz
> wtyczkę do kontaktu i ... oczywiście nic się nie dzieje. Jesteś teraz
> bezpieczny.
>
> 5. Wygodnie przyciskasz lewą ręką (zaizolowaną) blaszkę do stołu i
> wykonujesz próbne gwałtowne ruchy. Zgodnie z Twoją intuicjąi Twoimi
> oczekiwaniami kula obraca się, ale jej środek pozostaje w miejscu.
> Piękny fenomen !
>
> 6. Czas na dowód ostateczny (tzw. gwóźdź programu, nie mylić z
> gwoździem do trumny): ostrożnie zbliżasz palec wskazujacy prawej
> ręki z prawej strony kuli, oczywiscie tak, by (broń Boże !) jej nie
> dotknąć. Zatrzymujesz go w odległości powiedzmy 5 mm od kuli,
> oczywiscie nie dotykasz też blaszki
> (...).
> Co teraz podpowiada Ci intuicja ? Jakie są Twoje oczekiwania ?
> Następnie wykonujesz, jak wcześniej, gwałtowny ruch blaszką w prawo i ...
>
> 7. ... i przychodzisz na formum opowiedzieć nam, że Twoja intuicja i
> oczekiwania
> oczywiscie po raz kolejny okazały się niezawodne.
>
> PS. Życzę by intuicja nie zawiodła i byśmy wszyscy mogli z równą
> mocą napawać się w czasie świat rozkoszami podniebienia.
>
> Wesołych Świat !


Czy kula w tym doświadczeniu może być ze złota? :)
http://groups.google.pl/group/pl.sci.fizyka/msg/727bd2f27521ea03

Udanych Świąt. :-)
Edward Robak*


From: "Sky" <skymen op.pl>
Subject: Re: wybaczam

Użytkownik "ksRobak" <re2222 op.pl> napisał w wiadomości
news:dofb8h$a1$1 news.onet.pl...
>

> >>>> Pan Bóg być bardzo dobra duszek opiekuńczy i miłować swoja
> >>>> dzieci.
> >>>> Niektórym idiotom lubiącym szybką jazdę pomógł wylądować
> >>>> na cmentarzu.
> >>>> chechh,
> >>>> czego to się nie robi z Miłości :-(
> >>>> Edward Robak*
>
> >>> Był sobie Maciuś ale, nie nasioł mu Pon Bóg scęścia, nie
> >>> wyrosło mu. Poniewierał się Maciuś po świecie, niczym kamień
> >>> wypuszczony przez Boga z ręki. Ale wiara w Maciusiu była - i
> >>> nadzieja też. I wyobrażał sobie, że jak pójdzie do nieba,
> >>> Pan Bóg posadzi go przy sobie, położy dłoń na ramieniu i
> >>> powie: "Przepraszam Cię Maciuś"
> >>> Tekst oczywiście nie mój.
> >>>
> >>> ;)
>
> >> JA już dawno pogodziłem się z faktem, że niewiele zależy
> >> w moim życiu ode mnie
> >> dlatego
> >> tym bardziej sobie cenię to - co rzeczywiście ode mnie zależy.
> >> Wymalowałem kuchnię, wytapetowałem pokój
> >> tak
> >> to JA i moje dzieło
> >> sprawiłem, ze świat bezpośrednio mnie otaczający zawiera
> >> dzięki mojej pracy także cząstkę mnie i mojego potu.
> >> Nie musiałem - hehe
> >> To był akt woli świadomego podmiotu
> >> przekucie zamiaru w czyn
> >> i teraz, gdy już jestem na finiszu - JEST mi dobrze:
> >> "bo Dobry Bóg
> >> zrobił co mógł
> >> JA nie muszę
> >> wzywać
> >> fachowca" ;)
> >> Edward Robak*
>
> > czyli Robaczy/wy/ch złudzeń ciąg dalszy... ;)
>
> Nie wierzysz Pan w radość pędzla, że jest pożyteczny
> i w smutek stołka z wyłamaną nogą?

Radość pędzla który cieszy się że maluje jak chce zamiast dać się używać
wprawnemu malarzowi?
Bo o cóż innego ci chodzi w zdaniu: 'To był akt woli świadomego podmiotu'
jak nie o działania 'samo-wolne'?

> Nawet martwe narzędzie potrafi się odwzdzięczyć gdy odczuje
> troskę jaką otoczył je człowiek.

Przenosząc sprawę na wyższe -nasze- piętro: czy chodzi ci o wdzięczność
'złamanego życiem' człowieka dla owego życia -które go w końcu czymś 'mile
zaskoczy'?

> hehe
> niewiele Pan wiesz o złudzeniach. :)

Więcej niż okazuję -przyjmij to za pewnik.


From: "ksRobak" <robakks gazeta.SKASUJ-TO.pl>
Subject: Re: nieskonczonosc

"lajkonik521" <lajkonik521.SKASUJ gazeta.pl>
news:doe6eu$552$1 inews.gazeta.pl...
> "ksRobak" <ksRobak os.pl>
> news:doe0ts$vnq$1 achot.icm.edu.pl...

>> Bez wątpienia JEST Pan PROROKIEM w sekcie o nazwie
>> mathematyka theoretyczna.
>> Piszesz Pan jakie mogą być w przyszłości jednostki i jakie będą
>> w tak zwanych dziedzinach nauki.
>> Pańskie proroctwo, że kiedyś tam w przyszłości 1 cm będzie
>> tym samym w: biologii, chemii, matematyce, psychologii, zoologii,
>> fizyce, itp., itd. jest piękną bajką interdyscyplinarną sprzeczną
>> z oficjalną linią dzielenia i rządzenia zgodnie z którą każda (cyc!)
>> dyscyplina naukowa i nienaukowa ma mieć swój własny język i własne
>> niesymetryczne, niekompatybilne i unikatowe pojęcia/słowa/funkcje -
>> nie może więc fizyczny 1 [cm] być tym samym w mathematyce
>> bowiem nowomowa mathematyczna na dzisiaj nie definiuje jednostek
> -----------------------------------------------------------------
>> a więc nie rozróżnia oczywistych wymiarów
> -----------------------------------------------------------------
>> a ponieważ mathematyka nie rozróżnia wymiarów to nie odróżnia
> -----------------------------------------------------------------
>> odcinka o długości 1 od pola powierzchnik kwadratu o boku 1
>> stąd
>> dla współczesnej mathematyki theoretycznej 1 i 1*1 to: to samo. :o)
>> Proszę mi napisać Panie Proroku:
>> kiedy nastąpi to "będzie" które Pan przepowiada?
>> za 100 lat, 10.000 czy raczej po śmierci ludzkości? :)
>> Edward Robak*
>> *°"˝'´¨˘`˙ˇ^:;~>¤<×÷-.,˛¸

> Sznowny Dobrodzieju,
> Przepraszam że się wtrącam. Tak się z boku przysłuchuję i mam
> tylko jedno drobne pytanko. Czy wymiary które Pan postrzega w
> empirycznym wrzechświecie (kila, meter, ... itd.) są orthogonalne
> jak wymiary mathematyczne, czy niekoniecznie.
>
> Głupio pytam?
>
> Lajkonik

Zadał Pan bardzo dobre pytanie które spróbuję przetłumaczyć
na język zrozumiały dla mnie a następnie odpowiedzieć w sposób
zrozumiały dla mnie.
Pytanie po transkrypcji:
czy wymiary fizyczne wszechświata można odwzorować geometrycznie?
Odpowiedź:
Tak
Komentarz:
"kila, metery, ... itd." wolno opisać na osiach.
Tego jeszcze nie zakazano. :)

Post Mordern:
oto oś czasu
--------x--------> t
w punkcie x nastąpi zakaz używania osi czasu. :-(
Edward Robak*


Sklep - kolczyki, naszyjniki


From: "Sky" <skymen op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Trzynaste_pi=EAtro...?=

Użytkownik "ksRobak" <ksRobak chello.pl> napisał w wiadomości
news:ca0e0$439ee824$540a8638$23350 news.chello.pl...
>
> "Sky" <skymen op.pl>
> news:dnmbqn$57a$1 news.onet.pl...
> > --
> > Polecam: www.niebianska.republika.pl
> > "ksRobak" <robakks gazeta.SKASUJ-TO.pl>
> > news:dnm013$led$1 inews.gazeta.pl...
> >> "Żorż" <rzorrz vp.pl>
> >> news:5bdb.00000044.439aaefc newsgate.onet.pl...
> >>> "ksRobak" <ksRobak os.pl>
> >>> news:dne6q9$5sh$1 achot.icm.edu.pl...
> >>>> "Sky" <skymen op.pl>
> >>>> news:dnd2o3$5j1$1 news.onet.pl...
>
> >>>>> ;)
> >>>>> Nie można odwrócić biegu spraw Natury...skoro wszystko jest
> >>>>> Jej częścią...
> >>>>>
>
> >>>> a mury runą, runą, runą
> >>>> \|/ re:
>
> >>> a potem będzie powtórka z rozrywki.
> >>>
> >>> Ż.
>
> >> No nie bardzo:
> >> monarchie absolutne SĄ już anachronizmem.
> >> To dobry przykład by pokazać, że społeczeństwa potrafią
> >> zabezpieczyć się przed totalitaryzmem i dyktaturą gdy wypracują sobie
> >> odpowiednie mechanizmy społecznej kontroli władzy. :)
> >> "powtórka z rozrywki" to cykl na własne życzenie BIERNYCH.
> >> Edward Robak*

> > Edziu -jakoś przy dzisiejszej demokracji jednak powszechne są zjawiska
> > "nowych totalitaryzmów", choćby z gatunku globalizmu
> > przemysłowo-korporacyjnego -które to "zjawisko" dość dobrze zabezpiecza
> > socjotechnicznie swoje interesy czy zaplecze -i aktywnie tworzy zbiorową
> > mentalność konsumentów -niewiele się różniącą od wcześniejszych metod
> > ogłupiania motłochu -co dość skutecznie "chroni" cały układ przed
> > przejściem świadomości owych mas w "masę krytyczną" zdolną do jakiegoś
> > "globalnego przewartościowania".
> > Ale masz oczywiście rację- trzeba aktywnie nad zwiększaniem owej
> > "krytyczności mas" pracować...kto żyw na barykady zatem... ;)
> >

> To PRAWDA: "monarchie absolutne SĄ już anachronizmem"
> ale doradcy monarchów z pod znaku zamordyzmu i kultu pieniądza
> mają się dobrze,,
> motłoch jest bity w dupę
> "na własne życzenie BIERNYCH".

Czynne "wychylający się" z tłumu są eliminowani w pierwszej kolejności i to
przez sam tłum, ku uciesze "elyt".
Potrzeba nagłej zmiany jakościowej znaczącej części owych "dołów" by ten tok
rzeczy przerwać.
Dlatego prawdziwe jest Jezusowe: "Błogosławieni cisi, albowiem oni na
własność posiądą ziemię".
I wszystko to potwierdza.


From: "ksRobak" <re2222 interia.pl>
Subject: Re: metr kwadratowy

"Filip Sielimowicz" <sielim wp.pl>
news:dof4vo$ptg$1 inews.gazeta.pl...
> "Agnorus" <agnorus email.w.podpisie>
> news:hv2oie63e4sg.dlg agnorus.agnorus...

>> W związku z tym cały mój
>> eksperyment z AP bazuje na założeniu, że są gdzieś (np. 300 mld lat
>> świetlnych od Ziemi) miejsca we Wszechświecie, gdzie JESZCZE
>> nie dotarły żadne cząstki wirtualne (bo i nie miały jeszcze okazji),
>> powstałe z bliżej nieokreślonego Wielkiego Wybuchu (którego tak
>> nieznosi zacny Pan Robak).
>> No
>> chyba, że - drogi Kolego Gimma - przyjmujesz inną teorię powstania
>> Wszechświata, np. taką, która zakłada, że wirtualne cząstki są
>> wszędzie i że jakies siły są wszędzie.
>>
>> Innymi słowy: ja się nie obrażę, gdy mi ktoś wykaże jakiś błąd w moim
>> rozumowaniu, lub nawet wytknie nieznajomość jakiś faktów
>> (przeciwnie, będę mu za to wdzięczny i będę miał pretekst, żeby
>> douczyć się w danej sprawie).
>> Dlatego proszę Cię, wyjaśnij mi jak - Twoim zdaniem - jest z tymi
>> cząstkami wirtualnymi.
>
> Ja specjalistą nie jestem, ale powiem tyle, co i już Gima zauważył:
> wyobrażanie sobie wielkiego wybuchu jako wybuchu granatu
> w pustej przestrzeni
> jest błędne, bo ta
> przestrzeń dopiero w wyniku tego wybuchu powstała.


hahahahha, hihihihihi, hehehehehe
Przestrzeń Drogi Panie nie może powstawać i znikać
w wyniku oddziaływań materii bowiem JEST niematerialna.
....chyba
że masz Pan na myśli coś zupełnie innego niż przestrzeń
a nazwę użyłeś Pan niechcący?
Proszę więc konkretnie o odpowiedź najlepiej w jednym zdaniu.
Co masz Pan na myśli pisząc: "przestrzeń powstała?" :-)
Edward Robak*


> Teoria względności pokazuje, że we wszechświecie nie ma żadnego wyróznionego
> punktu, środka, który można by uznać z miejsce, w którym wszystko wybuchło
> i w związku z tym należałoby odwrócić od tego miejsca wzrok w kierunku
> przeciwnym - i tam szukać "krańca" wszechświata, czyli "najszybszej
> cząstki".
>
> Zgodnie z teorią względności wszystkie punkty wszechświata cały czas się od
> siebie
> oddalają. Najłatwiej to sobie wyobrazić myśląc o wszechświecie jako o
> powierzchni
> nadmuchiwanego balona, na którym ktoś pisakiem porobił punkciki. Żaden z
> tych punktów
> nie stanowi środka wszechświata.
>
> Ten przykład daje pewien pogląd, ale zbyt dosłownie rozumiany wprowadza w
> błąd, bo sugeruje,
> że wszechświat jest zanurzony w jakiejś innej, więcej-wymiarowej przestrzeni
> i w tej
> zewnętrznej przestrzeni znajduje się jego środek. Natomiast matematyka (a to
> Ci
> spryciula) teorii względności pokazuje, że wszechświat może mieć tę cechę
> puchnięcia
> i oddalania się każdego punktu przestrzeni od pozostałych, ale wcale nie
> jest żadną
> hipersferą (jak piłka - jest hipersferą drugiego stopnia), a więc nie ma ani
> żadnego
> środka istniejacego poza naszym wszechświatem, ani w ogóle nie musi istnieć
> żadna
> poza nim przestrzeń, w której byłby zanurzony. Jest Ci to taka śmieszna
> figura
> geometryczna, która ciągle puchnie (z prędkością światła ??? - prawdę
> mówiąc
> sam nie wiem jak to jest z tym puchnieciem), a mimo to nie ma granic ani
> środka
> i nie potrzebuje żadnej zewnętrznej przestrzeni, żeby się tak bezwstydnie
> ciągle
> rozdymać.
>


From: "Syzyf" <syzyf1 poczta.onet.pl>
Subject: Re: Obalenie zasady zachowania pędu - podsumowanie
> Liczy się tylko energia kinetyczna człowieka, bo to on podlega zderzeniu z
> ciężarem. A wzrost energii kinetycznej człowieka wynosi po prostu:
>
> dEc = m*dVc^2/2

W każdym IUO zmiana ta będzie miała _inną_ wartość.
W każdym IUO praca (a więc np. ilość zużytego paliwa) będzie
identyczna. Te zdania wg. Ciebie pozostają w sprzeczności,
ale po prostu się mylisz. I tyle.

Zmiana energii kin. to oczywiście:
dEk = Ekońcowa - Epoczątkowa, czyli:
dEk = m*v2^2 / 2 - m*v1^2 / 2,
gdzie zarówno pr. końcowa v2, jak i pr. pocz. v1 mierzone są
_w tym samym_ IUO.

Jeśli stosujesz sobie inne wzorki to jest to Twój problem, nie
mający oczywiście _kompletnie_ nic wspólnego ze złamaniem
ZZE, czy ZZP.

> I tyle.
>
> Jedyny wpływ, jaki może mieć platforma na proces zderzenia, polega na
> obecności sił tarcia miedzy nią, a stojącym na niej człowiekiem. Ale
> podkreślam raz jeszcze, dla istoty problemu nie ma to znaczenia.
>
> trython

Ależ oczywiście, że ma znaczenie i to _zasadnicze_. Sam człowiek
nie jest układem _zamkniętym_, gdyż podlega działaniu siły zewnętrznej.
Stąd stosowanie przyrównania "zmiana en. kin. = wykonana praca"
dla każdego IUO jest nonsensowne.

Syzyf




From: "lajkonik" <lajkonik521.SKASUJ gazeta.pl>
Subject: Re: nieskonczonosc
ksRobak <robakks gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał(a):

>
> Zadał Pan bardzo dobre pytanie które spróbuję przetłumaczyć
> na język zrozumiały dla mnie a następnie odpowiedzieć w sposób
> zrozumiały dla mnie.
> Pytanie po transkrypcji:
> czy wymiary fizyczne wszechświata można odwzorować geometrycznie?
> Odpowiedź:
> Tak
> Komentarz:
> "kila, metery, ... itd." wolno opisać na osiach.
> Tego jeszcze nie zakazano. :)
>
> Post Mordern:
> oto oś czasu
> --------x--------> t
> w punkcie x nastąpi zakaz używania osi czasu. :-(
> Edward Robak*
>
Sznowny Dobrodzieju,

Twoja transkrypcja mojego wtrętliwego pytania wypaczyła całkiem jego sens. I
stała się jakby zbokiem. Ja o BYCIU a Dobrodziej o ISTNIENIU. Się Dobrodziej
pytasz i sobie Dobrodziej uczonę odpowiedź udzielasz. He, prawo odpowiedacza.

Ja nie chce opisywać żadnych osi. Wóz drabiniasty ma dwie osie, co wystarczy
by opisać na nich kila i meter. A liter to już chyba na dyszlu. Ten ostatni
choć orthoghonalnhy wobec dwu poprzednich osi, sam osią wszak nie jest, a
dyszlem, bo taka nazwa została mu przymaupiona.

W mojej interpretacji, moje pytanie zmierza do tego ile orthoghonalnych
wymiarów zmieści się w naszej przestrzeni, która JEST* (a niekoniecznie
ISTNIEJE). Czy dobrze myślę, ze zmieści się tylko kila, meter i liter, a
Coulomby się już nie zmieszczą?

Lajkonik

*Zauważ łaskawie Dobrodziej jaką naukową terminologię zaczynam stosować!
Wiedza pod strzechy...

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: "ksRobak" <ksRobak chello.pl>
Subject: Re: nieskonczonosc

"lajkonik" <lajkonik521.SKASUJ gazeta.pl>
news:dog9h9$39l$1 inews.gazeta.pl...
> "ksRobak" <robakks gazeta.SKASUJ-TO.pl>
> news:dofec1$89k$1 inews.gazeta.pl...

>> Zadał Pan bardzo dobre pytanie które spróbuję przetłumaczyć
>> na język zrozumiały dla mnie a następnie odpowiedzieć w sposób
>> zrozumiały dla mnie.
>> Pytanie po transkrypcji:
>> czy wymiary fizyczne wszechświata można odwzorować
>> geometrycznie?
>> Odpowiedź:
>> Tak
>> Komentarz:
>> "kila, metery, ... itd." wolno opisać na osiach.
>> Tego jeszcze nie zakazano. :)
>>
>> Post Mordern:
>> oto oś czasu
>> --------x--------> t
>> w punkcie x nastąpi zakaz używania osi czasu. :-(
>> Edward Robak*

> Sznowny Dobrodzieju,
>
> Twoja transkrypcja mojego wtrętliwego pytania wypaczyła całkiem
> jego sens. I stała się jakby zbokiem. <= CIACH
> Ja o BYCIU a Dobrodziej o ISTNIENIU. Się Dobrodziej
> pytasz i sobie Dobrodziej uczonę odpowiedź udzielasz. <= CIACH
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
> He, prawo odpowiedacza. <= NIE_CIACH
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
> Ja nie chce opisywać żadnych osi. Wóz drabiniasty ma dwie osie,
> co wystarczy by opisać na nich kila i meter. A liter to już chyba na
> dyszlu. <= CIACH
> Ten ostatni choć orthoghonalnhy wobec dwu poprzednich osi,
> sam osią wszak nie jest, a dyszlem, bo taka nazwa została
> mu przymaupiona. <= TRACH
>
> W mojej interpretacji, moje pytanie zmierza do tego
> ile orthoghonalnych wymiarów zmieści się w naszej przestrzeni,
> która JEST* (a niekoniecznie ISTNIEJE). Czy dobrze myślę, ze
> zmieści się tylko kila, meter i liter, a Coulomby się już nie zmieszczą?
>
> Lajkonik

W naszej przestrzeni, która JEST* - zmieści się tyle ortogonalnych
wymiarów ile x-ów mieści się w opisie naszego świata wyrażonym
wzorem: 1=x1*x2*x3*x4*x5*x6*x7*x8*x9...

> *Zauważ łaskawie Dobrodziej jaką naukową terminologię zaczynam
> stosować!
> Wiedza pod strzechy...

Coulomby też można odwzorować geometrycznie.
Oto oś Coulombów
--------x--------> C
gdy politycy sterujący naukami theoretycznymi czyli GTW
umówią się, że ładunki elektryczne nie istnieją
- to wpowadzą ZAKAZ używania osi Coulomba.
PS. nie wierzysz Pan, że ładunki elektryczne SĄ? :o)
Edward Robak*
--
niech to pieron TRACHnie - hehe ;)


From: "Kowdlar" <elubed interia.pl>
Subject: Re: Początek drogi

Użytkownik "Zbig4" <zbigstar gazeta.pl.invalid> napisał w wiadomości
news:dof4iv$o1n$1 inews.gazeta.pl...
>
> Użytkownik "Kowdlar" <elubed interia.pl> napisał w wiadomości
> news:do9l0g$e70$1 atlantis.news.tpi.pl...
> > Jaki jest sens istnienia człowieka? Postaram się krótko zaprezentować
mój
> > punkt widzenia. Otóż wierzę w Boga- Demiurga, który tak stworzył świat,
> > aby
> > sam świat mógł, okreslę to tak, zaopiekować się sobą. Jak wiadomo
istotą
> > wszelkich procesów fizycznych jest to, że prowadzą one w ostateczności
do
> > wrostu bałaganu,(wzrostu entropii). W konsekwencji świat , niezaleznie
od
>
> Tam, gdzie do filozofii wkracza Bóg niearystotelowski kończy sie
filozofia,
> a zaczyna czysta teologia.
> --
> Pozdrawiam- Zbig Kurzawa (agnostyk)
> "Clavum clavo"
> http://zbigkurzawa.tripod.com/
>

No według tego, co ja wiem ,to Arystoteles był w ogólności deistą, więc w
tym wzgledzie zgadzam się z nim w zupełności. To, że nie neguję a wręcz
jestem skłonny uznać to za prawdę, iż konstrukacja człowieka jako bytu jest
złożona, i składa się z kilku wartsw energetycznych, nie jest równoznaczne z
tym, że uważam, że Bóg ingeruje w ludzkie życie. Sądzę także , że część z
tych warstw energii nie ulega degradacji po śmierci człowieka , fizycznej
śmierci, ale uważam, że i tak końcem bytu ludzkiego jest rozpłynięcie się w
niebycie(Nirwana). Tylko powiedzmy, nie jest to za lat kilkadziesiąt tylko
znacznie, znacznie więcej.
Pozdrowienia Świąteczne
Kowdlar (deista, który udowodnił istnienie Boga)



Sklep z kolczykami


From: "Kowdlar" <elubed interia.pl>
Subject: Re: Początek drogi

Użytkownik "Jacek Maciejewski" <jacmac.wytnij go2.pl> napisał w wiadomości
news:1b3vi7r3r3o3y$.dlg irish.pl...
> Oto co Kowdlar napisał:
> > Czyli jednym słowem pisarze SF to powinni być najlepsi filozofowie
>
> Widziani oczywiście zespołowo, jako całość.
> --
> Jacek

To jest fakt oczywisty, że filozofowie, zawodowi filozofowie, albo tacy,
którzy chcą za takich uważać, mają ogromne braki, że się tak wyrazę, "w
wykształceniu", bo , gdyby znali całą prawdę, to z pewnością milczeliby
niczym wschodni Magowie. Ogrom wiedzy współczesnej jest tak duży, że w
punkcie wyjścia ogranicza od razu możliwości delektowania się przez
filozofów prawdą, a w filozofii o "PRAWDĘ' i tylko prawdę chodzi.
Pozdrowienia świąteczne
Kowdlar



From: robakks hotmail.com (ksRobak)
Subject: Re: Liczba wymiarow naszego swiata
1. <bora.bora vp.pl>
news:1be5.00000227.43a9e5b5 newsgate.onet.pl...
2. <bora.bora vp.pl>
news:1be5.00000235.43a9ebf4 newsgate.onet.pl...
> "ksRobak" <re2222 interia.pl>
> news:dobhf8$od1$1 news.interia.pl...

1.
>> <bora.bora vp.pl>
>> news:7791.0000020a.43a88ba4 newsgate.onet.pl...
>
> ....> >> To takie proste, że aż banalne. :)
>>>> Edward Robak*
>
>>> Super, a ja sie zrewanżuję i zapytam czy może pan sobie wyobrazić
>>> taki okrąg, który nie zmienia swojego obwodu L, mimo, że zmienia
>>> się jego promień?
>>> To taka banalna zagadka :)
>>>
>>> Pozdrawiam
>>> Margo

>> Oczywiście, że mogę sobie wyobrazić cień powierzchni stożka
>> rzutowany prostopadle na płaszczyznę.
>
> cień powierzchni stozka czy przekrój?

xR: cień. Okręgiem będzie obrys cienia - styk pomiędzy cieniem
i niecieniem. :-)

>> Stożek jest objektem objętościowym a płaszczyzna nie
>> a więc transformacja pomiędzy tymi wymiarami nie jest symetryczna.
>> Ginie informacja o wysokości stożka a więc długości promienia
>> który w rzucie będzie niezależny od tamtej wysokości.
>> To tylko jeden z nieskończonej liczby przykładów,
>> które mogę sobie wyobrazić. ;)
>> Edward Robak*
>
> Coeplo, cieplo, ale jeszcze nie goraco :)
> W jaki sposob obwod okregu L pozostaje NIEZMIENNY,
> jak w tresci zagadki?
>
> Margo

xR: W sposób wymierny.


2.
>>>> Dokładnie to samo dotyczy powierzchni.
>>>> Zgadzam się natomiast z Panią, że znacznie wygodniej jest w
>>>> wielu przypadkach stosować geometrie nieeuklidesowe, skale
>>>> nieliniowe itd. z powodu prostoty i przejrzystości
>>>> ale
>>>> nie powinno się zapominać, że każda z tych geometrii aby być
>>>> prawdziwa musi być symetryczna do układu współrzędnych
>>>> Kartezjusza.
>
>>> Czy okrag, który jest wymiarem kołowym, jako wykres pewnej funkcji
>>> nie jest symetryczny wzgledem układu współrzędnych Kartezjusza?
>
>> No właśnie JEST a skoro jest symetryczny to nie jest dodatkowym
>> wymiarem. Odnoszę dziwne wrażenie, że Pani pisząc o wymiarach
>> zupełnie nie ma na myśli WYMIERZANIA czegokolwiek. :o)
>
> Nowe geometrie wymagaja nowych wymiarow.
> Einstein hopotetyzowal, ze na przyklad fotony w piatym wymiarze
> poruszaja sie po geodezyjnych. Czym MOGLBY byc ten piaty wymiar?
>
> Margo

Nowe wymiary wymagają nowych jednostek.
SĄ trzy rzeczywiste wymiary geometryczne(!)
i
SĄ trzy rzeczywiste jednostki wymiarowe:
1. wymiar liniowy - jednostka 1 metr
2. wymiar powierzchniowy - jednostka 1 metr kwadratowy
3. wymiar objętościowy - jednostka 1 metr sześcienny.
Skoro twierdzi Pani, że "okrąg jest wymiarem kołowym"
to proszę podać jednostkę wymiaru kołowego.
Jeśli Pani nie poda takiej jednostki to okrąg nie będzie
w żaden sposób wymiarem bowiem nic za jego pomocą
nie da się wymierzyć. :-)
Plastyka jest trójwymiarowa.
Edward Robak*



From: Agnorus <agnorus email.w.podpisie>
Subject: Re: metr kwadratowy
Dnia Fri, 23 Dec 2005 01:15:40 +0100, ksRobak napisał(a):

> "Filip Sielimowicz" <sielim wp.pl>
> news:dof4vo$ptg$1 inews.gazeta.pl...
>> "Agnorus" <agnorus email.w.podpisie>
>> news:hv2oie63e4sg.dlg agnorus.agnorus...
>
>>> W związku z tym cały mój
>>> eksperyment z AP bazuje na założeniu, że są gdzieś (np. 300 mld lat
>>> świetlnych od Ziemi) miejsca we Wszechświecie, gdzie JESZCZE
>>> nie dotarły żadne cząstki wirtualne (bo i nie miały jeszcze okazji),
>>> powstałe z bliżej nieokreślonego Wielkiego Wybuchu (którego tak
>>> nieznosi zacny Pan Robak).
>>> No
>>> chyba, że - drogi Kolego Gimma - przyjmujesz inną teorię powstania
>>> Wszechświata, np. taką, która zakłada, że wirtualne cząstki są
>>> wszędzie i że jakies siły są wszędzie.
>>>
>>> Innymi słowy: ja się nie obrażę, gdy mi ktoś wykaże jakiś błąd w moim
>>> rozumowaniu, lub nawet wytknie nieznajomość jakiś faktów
>>> (przeciwnie, będę mu za to wdzięczny i będę miał pretekst, żeby
>>> douczyć się w danej sprawie).
>>> Dlatego proszę Cię, wyjaśnij mi jak - Twoim zdaniem - jest z tymi
>>> cząstkami wirtualnymi.
>>
>> Ja specjalistą nie jestem, ale powiem tyle, co i już Gima zauważył:
>> wyobrażanie sobie wielkiego wybuchu jako wybuchu granatu
>> w pustej przestrzeni
>> jest błędne, bo ta
>> przestrzeń dopiero w wyniku tego wybuchu powstała.
>
>
> hahahahha, hihihihihi, hehehehehe
> Przestrzeń Drogi Panie nie może powstawać i znikać
> w wyniku oddziaływań materii bowiem JEST niematerialna.
> ...chyba

Przestrzeń jest niematerialna? A co na to fizyka...?

> że masz Pan na myśli coś zupełnie innego niż przestrzeń
> a nazwę użyłeś Pan niechcący?
> Proszę więc konkretnie o odpowiedź najlepiej w jednym zdaniu.
> Co masz Pan na myśli pisząc: "przestrzeń powstała?" :-)
> Edward Robak*


--
AGNORUS
Adres e-mail na mojej stronie:
http://agnorus.ovh.org


From: Agnorus <agnorus email.w.podpisie>
Subject: Re: metr kwadratowy
Dnia Thu, 22 Dec 2005 21:19:13 +0100, gimma napisał(a):

> Agnorus wrote:
>> Dnia Wed, 21 Dec 2005 18:06:20 +0100, gimma napisał(a):
>>
>
> [...]
>
>>>>
>>>> Reasumując, mój eksperyment myślowy z AP, zakłada że nie mam tam
>>>> również cząstek wirtualnych.
>>>
>>> Zatem AP nie jest przestrzenia fizyczna. Czym wiec ma byc? Zeby
>>> zastanawiac sie, czy cos istnieje, nalezy podac definicje przedmiotu,
>>> albo przynajmniej jakas sensowna charakterystyke. Ty - w
>>> konsekwencji - najpierw rzucasz nazwe, a potem zaczynasz zastanawiac
>>> sie, do czego moznaby ja dopasowac. Jest to - czesto z reszta
>>> spotykane w filozofii - podejscie od "d. strony".
>>
>> Zapytam, więc w ten sposób (przyznając się jednocześnie do braku
>> dostatecznej wiedzy z zakresu fizyki): czy KAŻDA przestrzeń we
>> Wszechświecie MUSI zawierać częstki wirtualne? Czy też, może, cząstki
>> wirtualne istnieją "tylko" tam, gdzie wcześniej "doleciały" skądś...?
>> Czy też, teoria kwantowa, zakłada, że cząstki wirtualne tworzą się
>> SAME Z SIEBIE, z NICZEGO? Proszę mi to wyjaśnić. Chciałbym po prostu
>> zrozumień - bo na zdrowy rozsądek to nie ma sensu - w jaki sposób
>> może powstać coś z niczego, a cząstka wirtualna to jest jednak "coś".
>
>
> Z tego co mi wiadomo - choc nie moge tu wystepowac w roli eksperta,
> niewielu jest z reszta autentycznych ekspertow w tej dziedzinie - to
> wlasnie na tym to polega. Zjawisko jest konsekwencja zasady
> nieoznaczoności, która pozwala na złamanie zasady zachowania energii w
> małych skalach czasowych. Istnienie cząstek wirtualnych pociąga z resztą
> obserwowalne konsekwencje - np. efekt Casimira
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Casimira .
> Proponuje zadac to pytanie w rzeczowy sposob na pl.sci.fizyka i poprosic
> o wiarygodne, popularne zrodla w internecie lub ksiazkowe. Zdrowy
> rozsadek natomiast nie ma wiele wspolnego z fizyka i, na marginesie
> mowiac, w ogole jest przereklamowany :-) "Zdrowy rozsądek jest zbiorem
> uprzedzeń nabywanych w wieku lat osiemnastu" jak powiedzial podobno
> Einstein.
>
>
>> W związku z tym cały mój eksperyment z AP bazuje na założeniu, że są
>> gdzieś (np. 300 mld lat świetlnych od Ziemi) miejsca we
>> Wszechświecie, gdzie JESZCZE nie dotarły żadne cząstki wirtualne (bo
>> i nie miały jeszcze okazji), powstałe z bliżej nieokreślonego
>> Wielkiego Wybuchu (którego tak nieznosi zacny Pan Robak). No chyba,
>> że - drogi Kolego Gimma - przyjmujesz inną teorię powstania
>> Wszechświata, np. taką, która zakłada, że wirtualne cząstki są
>> wszędzie i że jakies siły są wszędzie.
>>
>
>
> Tu nie ma zadnej sprzecznosci, bo nie ma miejsc, do ktorych nie
> "dotarloby cos z wielkiego wybuchu" - zawsze tam bylo, tylko sie
> "rozstrzelilo", bo przestrzen "spuchla". Wszechswiat to _jest_ produkt
> ekspansji przestrzeni wraz z materia od poczatkowej osobliwosci i nie
> jest zanurzony w zadnej zewnetrznej przestrzeni. W zwiazku z tym
> wszechswiat - cala przestrzen o jakiej mowimy w fizyce - jest caly
> wypelniony np. roznymi polami, a z polami zwiazane sa tez czastki.
> Dlatego uwaga o niemoznosci ekranowania grawitacji jest bardzo na
> miejscu, bo oznacza, ze nie mozna sobie wyizolowac kawalka przestrzeni i
> go "oczyscic". Czastki wirtualne zas, to jeszcza osobna kwestia.
>
> [...]

A zatem, czy, Twoim zdaniem, takie rozumowanie jest poprawne: przestrzeń
jest nieodłącznym elementem Wszechświata (ponieważ to Wszechświat "tworzy"
przestrzeń) a "na zewnątrz" Wszechświata nie ma nic, czyli jest niebyt.
Zgadzasz się na coś takiego?

Otóż zadałem kiedyś pytanie pewnemu fizykowi i matematykowi. Pytanie
brzmiało: "skoro Wszechświat ciągle się rozszerza, to NA CO się
rozszerza?". Ów mądry człowiek odpowiedział mi w sposób przekonujący "nie
wiem" i zaraz potem dodał "podejrzewam, że ludzie nigdy nie będą w stanie
tego zrozumieć, ponieważ nie są w stanie zrozumieć zjawisk, które nie
mieszczą się w pojęciu przestrzeni, jakim posługuje się fizyka". I to jest,
dla mnie, jakieś sensowne wytłumaczenie. Nie napisałem o tym na "dzień
dobry" w tym poście, żeby nie psuć zabawy ;)

Z kolei, kiedyś na grupie pl.sci.astronomia ktoś zapytał, co było przed
Wielkim Wybuchem. Po licznych wywodach, typu "nie należy takiego pytania
stawiać", w końcu ów kolega doczekał się takiej odpowiedzi: "nie jesteśmy w
stanie tego powiedzieć" ergo "nie wiemy".

Obawiam się, że gdybyśmy wciągneli do rozmowy naszych kolegów z
pl.sci.fizyka w kwestii Wszechświata i w kwestii cząstek elementarnych, to
na pytania z natury filozoficzne otrzymalibyśmy w końcu także opowiedź "nie
wiem".

Okazuje się zatem, że sokratejskie "nie wiem" jest perwersyjnie aktualne
nawet w epoce fizyki kwantowej.

*** Co nie znaczy, że pytań nie należy stawiać ***

>>>> a tym bardziej, że może ona zaistnieć tam, gdzie
>>>> nie ma nic, co mogłoby być przyczyną owej grawitacji.
>>>>
>>>
>>> ?
>>
>> Jeśli nie ma nic, to nie może być grawitacji. Grawitacja może istnieć
>> tylko wtedy, gdy jest gdzieś obiekt, który zdoła ją wytwarzać.
>
>
> To jest w porzadku. Tylko poprzednia wypowiedz:
>
> "Nie zmienia to faktu, że da się ją "tworzyć" (patrz: symulatory stanu
> nieważkości w NASA) a tym bardziej, że może ona zaistnieć tam, gdzie nie
> ma
> nic, co mogłoby być przyczyną owej grawitacji."
>
> stwierdza cos odwrotnego.

Ale z tego się wycofałem ;)

>>
>> I ja pozdrawiam w świątecznym już nastroju,
>
> No to bogatego Mikołaja,
> gimma

Wesołych,

--
AGNORUS
Adres e-mail na mojej stronie:
http://agnorus.ovh.org


From: wodorotlenek <wodorotlenek autograf.pl>
Subject: Re: Liczba wymiarow naszego swiata
ksRobak wrote:
>
> Nowe wymiary wymagają nowych jednostek.
> SĄ trzy rzeczywiste wymiary geometryczne(!)
> i
> SĄ trzy rzeczywiste jednostki wymiarowe:
> 1. wymiar liniowy - jednostka 1 metr
> 2. wymiar powierzchniowy - jednostka 1 metr kwadratowy
> 3. wymiar objętościowy - jednostka 1 metr sześcienny.
> Skoro twierdzi Pani, że "okrąg jest wymiarem kołowym"
> to proszę podać jednostkę wymiaru kołowego.
> Jeśli Pani nie poda takiej jednostki to okrąg nie będzie
> w żaden sposób wymiarem bowiem nic za jego pomocą
> nie da się wymierzyć. :-)
> Plastyka jest trójwymiarowa.
> Edward Robak*
>
>

Nie gadaj Pan frazesow.
Co ma jednostka do wymiaru?

Jesteś Pan ponoć idolem Cantora, więc myśle, że nie trzeba
będzie Panu zbytnio wyjaśniać, jednej z głowych tez
Teorii Wymiaru głoszącej, że:
"Zbior Cantora jest wymiaru zero".

Czy mógłbyś Pan podać jednostkę w zbiorze Cantora lub w innym
jego podzbiorze ?
Nie sądze.

Ukłony,
HOX


From: "Klus144: PL Bankrut 2007/8" <klus144 poczta.onet.pl>
Subject: Re: Znaczenie "wszystko"

Użytkownik "Rat Without Tail" <ratwithouttailout gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:dnm44s$8r9$1 inews.gazeta.pl...
> Grzeczna odpowiedź do listu Wielce Szanownej Pani / Szanownego Pana
> "Klus144: PL Bankrut 2007/8".
>
> >>Przy takim określaniu woli to nie mogłabybyć prawda. Istnieją
> >>przedziały niezależne, w których można wymieniać zgodne elementy. Są
> >>nimi atomy, komórki, itd.
> >Czy mam to interpretowac, ze istnieja niezalezne od siebie atomy,
komorki?
> >Prosze o inna wersje tezy.
> Kup sobie w sklepie. Plonk.

Co mam kupic?

Klus
> Wasz




Biżuteria


From: Agnorus <agnorus email.w.podpisie>
Subject: Re: Rozum w obliczu cudu
Dnia Tue, 20 Dec 2005 00:02:42 +0100, lamesz napisał(a):

>> Dodam do powyższego wytłumaczenia: parę zjawisk nadprzyrodzonych
>> (niewyjaśnionych) zostało zarejestrowanych, a ile nie zostało, tego nie
>> wiemy. Możemy jedynie domniemywać. Chrześcijanie słusznie wierzą, że Jezus
>> zmartwychwstał, ponieważ jest Synem Bożym. Niewierzący mogą powiedzieć,
> "to
>> symbol" albo - jeśli są otwarci - "to niewyjaśniona ingerencja innej
>> rzeczywistości".
>
> W kwestii dopełnienia: mógłbyś podać jakiś przykład zarejestrowanego
> zjawiska nadprzyrodzonego?

Uzdrowienie zakonnicy francuskiej; brak zmian pośmiertnych u innej
zakonnicy pochowanej ponad sto lat temu (po szczegóły odsyłam do
Wikipedii); niejasne zjawiska - mające wielu wiarygodnych świadków - w Port
Artur w Australii; zjawiska o charakterze telekinetycznym u osób opętanych
itp. itd. Trochę tego jest, o wielu z tych zjawisk, naukowcy szczerze i
uczciwie wypowiadają się, że nie są one wyjaśnione przez naukę i to
wystarczy.

>> Przykro mi, ale kryterium prawdopodobieństwa jest jednym z tych, które
>> poszukiwacz prawdy musi stosować. Nieważne czy jest wierzący, czy
>> niewierzący. Powiem Ci tak: Pan Kowalski, jako wierzący, wierzy w mannę z
>> nieba, ale jednocześnie, jako filozof, uznaje mannę z nieba za bardzo mało
>> prawdopodobne zjawisko. Jedno nie wyklucza drugiego. Rozdzielamy sferę
>> wiary od sfery nauki - o co od zawsze walczę - i mamy problem z głowy.
>
> Ale czy wiara może się obejść bez zaufania? Czy ktoś naprawdę wierzący w
> zmartwychwstanie Jezusa może mieć jednocześnie "naukowe" przekonanie, że
> jest to "bardzo mało prawdopodobne"; albo wręcz niemożliwe? Czy aby sama
> idea wiary nie zakłada zrezygnowania np. z potrzeby empirycznej weryfikacji,
> a tym samym racjonalnego rozważenia danego faktu?

Tu nie chodzi o brak zaufania. Nie można tego rozpatrywać w takich
kategoriach. Podam przykład: chrześcijański fizyk wierzy w zmartwychwstanie
Jezusa, ale na wieść o zmartwychwstaniu cioci Joli, mówi: "to niemożliwe,
nie wierzę". Nie ma tu sprzeczności.

>>
>> Dla wierzącego "uduchawiający kop" może być uznany właśnie za ingerencje
>> Boga. Przykład: objawienia Fatimskie. Prosta zakonnica, która przeżyła
>> najdłużej z tych dzieci, miała kłopot z poprawnym sformułowaniem co
>> widziała. Jednak, np. potrafiła przewidzieć pewne wypadki i została uznana
>> przez człowieka niezwykle mądrego i wykształconego (Jan Paweł II), za
> osobę
>> wyjątkowo uduchowioną "dotkniętą palcem Bożym". Ale to wcale nie znaczy,
> że
>> ta siostra (jak ona miała na imię?) ZAWSZE postępowała właściwie i mówiła
>> rzeczy mądre. Podejrzewam, że gdyby za jej życia, ktoś ją zapytał o
>> zagadnienia z fizyki kwantowej, to nie miałaby pojęcia o co chodzi.
>>
>> Jeszcze raz mówię: oddzielajmy naukę od wiary. Ludzie uduchowieni nie
> muszą
>> być wykształceni!
>
> Pozostaje tylko jeden problem: skąd się biorą rozbieżności w doktrynach
> teologicznych? Dlaczego "uduchawiający kop" (nazywany w teologii katolickiej
> "światłem Objawienia Bożego") prowadzi różnych ludzi w różnych kierunkach?
> Dlaczego - skoro Bóg pomaga ludziom w dotarciu do Niego - tak wiele jest
> rozbieżności między odłamami chrześcijaństwa?
> Spójrzmy prawdzie w oczy: niemożliwe jest, żeby np. katolicyzm i prawosławie
> *jednocześnie* miały rację. Ktoś się myli: czyściec albo istnieje, albo nie.
> Matkę Boską "wniebowzięło" - albo nie. Duch Święty pochodzi od Syna - albo
> nie. Drugorzędna jest w tej chwili waga tych sporów. Chodzi mi o to, że
> skoro biskup Rzymu działa pod wpływem Ducha Świętego, to patriarcha
> Konstantynopola też "powinien". A jednak się nie zgadzają. Jak to jest?
> Jakie są korzenie ich niezgody, wedle Twojego oglądu tej sprawy? Mamy do
> rozważenia parę możliwości:
>
> A. "Uduchowiony" jest tylko papież albo tylko patriarcha (lub żaden z nich),
> B. "Uduchowieni" są obydwaj.
> B.1. Sprzeczności wynikają z tego, że "uduchowienie" nie gwarantuje dostępu
> do Prawdy.
> B.2. Sprzeczności są pozorne/omyłkowe.
> B.2.a. Osoba pod wpływem Ducha Świętego ma dostęp do Prawdy, ale na drodze
> tradycji i pod wpływem kultury drogi Wschodu i Zachodu się rozdzieliły.
> Innymi słowy, niezgoda dotycząca np. istnienia czyścca wynika z wykręcającej
> mocy kultury.
> B.2.b. Osoba pod wpływem Ducha Świętego ma dostęp do Prawdy, ale nie zawsze.
> Wybacz nutkę sarkazmu: ogólnie mówi pod wpływem światła Objawienia, ale po
> godzinach czasem coś palnie - pod wpływem zamroczenia, zmęczenia albo
> podszeptów niższych hierarchią urzędników kościelnych.
>
> Obie wersje B.2. brzmią nieprzekonywająco. Przede wszystkim dlatego, że cała
> ta ingerencja Ducha traci wszelki sens, jeżeli i tak nieomylność władz
> poszczególnych kościołów nie prowadzi do dotarcia do prawdy. Mówiąc
> kolokwialnie: po co Duch Święty trudziłby się "natychaniem" (zna ktoś dobrą
> formę?) następców Chrystusa, jeżeli i tak nie prowadziłoby to do
> powszechnego dostępu do Prawdy?
> B.1. jest moim zdaniem zaprzeczeniem Objawienia.
> Natomiast A. to dla mnie taniec na brzytwie: bo niechybnie pojawi się
> problem z pytaniem: "No to który ma rację?" i wszyscy zginiemy w oceanie
> kolejnych założeń.
>
> Co pokręciłem?
>
> (A siostra nazywała się Lucia dos Santos - niech żyje Wikipedia! ;-) )

Wersje: B.2., B.2.a., B.2.b. - mnie przekonują, traktuję je jako
komplementarne. Inaczej je interpretuję niż Ty i nie widzę w nich
sprzeczności. A co do intencji Ducha Świętego - to nie mam zamiaru ich
komentować ani badać. Niestety nie tłumaczy mi swojej motywacji ;)

>> Najkrócej pisząc:
>>
>> symbole - próba wypowiedzenia niewypowiedzialnego, przez uduchowione,
>> zwykle niewykształcone, proste osoby.
>>
>> cuda - zdarzenia niewyjaśnione, powtarzalne i w jakiś sposób rejestrowane
>> (chociażby przez tradycyję), spełniające w jakimś stopniu kryterium
>> prawdopodobieństwa ich zajścia (np. uznajemy za prawdopodobne, że ktoś
>> wyleczył się z nieuleczalnego raka, bo takie przypadki się zdarzają).
>
> Tylko jak to w praktyce odróżnić? Przecież niewykształcony rybak galilejski
> mógł w religijnym uniesieniu "ujrzeć", jak niewidomy otwiera oczy, a kulawy
> biega - oczywiście pod wpływem dotyku Jeszui Ha Nocri. Tenże religijny rybak
> próbowałby więc wypowiedzieć wielką moc bijącą od Jezusa i użyłby niezwykle
> wyrazistego symbolu, jakim było tajemne, nagłe, cudowne uzdrowienie. A więc
> symbol.
> Z drugiej strony leżący przy jerozolimskiej sadzawce niedowidzący starzec
> mógł faktycznie nagle ozdrowieć w obecności Jezusa - a więc cud.
>
> Trudno mi się oprzeć się myśli, że nadawanie tych określeń ("symbol"-"cud")
> może się stać po prostu teologicznym wybiegiem; próbą znalezienia dwóch słów
> na jedno i to samo, żeby wprowadzić wygodne ze względów dogmatycznych
> rozróżnienie.

Bardzo sensownie napisałeś: "Trudno mi się oprzeć się myśli, że nadawanie
tych określeń ("symbol"-"cud") może się stać po prostu teologicznym
wybiegiem". Oczywiście, że tak! Kluczem jest słówko MOŻE! Co nie znaczy, że
musi. Wytłumaczenie ma ręce i nogi, jest - moim zdaniem - nienajgorsze
(nieskromnie powiem), a za fakt, że ktoś może go użyć do teologicznego
naciągactwa, ja nie odpowiadam. Sam tego nie robię, patrz: wiele moich uwag
i zastrzeżeń oraz przestróg przed naiwnym i bezkrytycznym podchodzeniem do
problematyki zjawisk nadprzyrodzonych (np. jak to czynią naciągacze i ich
ofiary, wróżki, uzdrowiciele itp.).

> Pozdro, pozdro,
> lamesz

Wesołych,

--
AGNORUS
Adres e-mail na mojej stronie:
http://agnorus.ovh.org


From: Agnorus <agnorus email.w.podpisie>
Subject: Re: Rozum w obliczu cudu
Dnia Mon, 19 Dec 2005 17:29:44 +0100, Jacek Maciejewski napisał(a):

> Oto co Agnorus napisał:
>
>> Cuda natomiast to zjawiska
>> niewytłumaczalne, ale POWTARZALNE!
> Niespotykana definicja. A przynajmniej ja nie spotkałem. Poprosiłbym
> o przykłady, czyżby woda w wino była zmieniana więcej niz raz?

Np. uzdrowienia ze śmiertelnych chorób, potwierdzone przypadki
przewidywania przyszłości. Zresztą nie tyle chodziło mi o cuda, co o
generalnie zjawiska o charakterze nadprzyrodzonym.

>>> Kwestię, która wydaje mi się aż nazbyt oczywista, zaznaczam tylko
>>> marginalnie: nie wiem, czy określenie zmartwychwstania Jezusa mianem
>>> symbolu - przy twoim rozumieniu tego pojęcia - nie spotkałoby się z ostrą
>>> krytyką. Wedle chrześcijan zmartwychwstanie Jezusa jest *pewne*.
>
>> Dodam do powyższego wytłumaczenia: parę zjawisk nadprzyrodzonych
>> (niewyjaśnionych)
> Czyżby zjawiska niewyjaśnione były wg. ciebie nadprzyrodzone? Bo tak
> to zdanie zrozumiałem... Więc parę razy w życiu byłem świadkiem cudu!
> Zapewne jednak źle to zdanie zrozumiałem, więc je popraw :)

Część zjawisk niewykaśnionych jest nadprzyrodzonych a część nie. O tych,
które nie są dowiadujemy się w miarę badań i rozwoju nauki.

--
AGNORUS
Adres e-mail na mojej stronie:
http://agnorus.ovh.org


From: "Klus144: PL Bankrut 2007/8" <klus144 poczta.onet.pl>
Subject: Re: Znaczenie "wszystko"

Użytkownik "Rat Without Tail" <ratwithouttailout gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:dnm44s$8r9$1 inews.gazeta.pl...
> Grzeczna odpowiedź do listu Wielce Szanownej Pani / Szanownego Pana
> "Klus144: PL Bankrut 2007/8".
>
> >>Przy takim określaniu woli to nie mogłabybyć prawda. Istnieją
> >>przedziały niezależne, w których można wymieniać zgodne elementy. Są
> >>nimi atomy, komórki, itd.
> >Czy mam to interpretowac, ze istnieja niezalezne od siebie atomy,
komorki?
> >Prosze o inna wersje tezy.
> Kup sobie w sklepie. Plonk.

Gwoli scislosci, nie wiedzac jak zinterpretowac to co napisales, prosze
o to samo tyle, ze w innej formie, moze wowczas wyjdzie jednoznaczna
interpretacja.
Dwuznacznosc zdan, to typowe dla braku porozumienia i nie ma sie co
plonkowac.


Klus
> Wasz




From: "Klus144: PL Bankrut 2007/8" <klus144 poczta.onet.pl>
Subject: Re: Znaczenie "wszystko"

Użytkownik "ksRobak" <re2222 wp.pl> napisał w wiadomości
news:dnq7am$8k5$1 domitilla.aioe.org...
>
> "Klus144: PL Bankrut 2007/8" <klus144 poczta.onet.pl>
> news:dnjnh8$6a0$1 nemesis.news.tpi.pl...
> > "ksRobak" <re2222 interia.pl>
> > news:dn3q5f$454$1 news.interia.pl...
> >> "Klus144: PL Bankrut 2007/8" <klus144 poczta.onet.pl>
> >> news:41ef.00001216.4394cc8f newsgate.onet.pl...
> >>> "ksRobak" <re2222 op.pl>
> >>> news:dn2esi$7q1$1 news.onet.pl...
>
> >>>> Szanowny Panie Klus.
> >>>> Fale rzeczne rzeźbią brzegi.
> >>>> Mróz maluje kwiaty na szybach.
> >>>> Aura lepi płatki śniegu.
> >>>> Wiatr strąca liście z drzew i podwiewa spódnice dziewcząt.
> >>>> Czy pańskim zdaniem: fale, mróz, aura, wiatr - nie są rzeczywistymi
> >>>> stwórcami swoich dzieł? :)
> >>>> Edward Robak*
>
> >>> To sa tylko okreslenia pewnych stadiow ruchu i oddzialywan
> >>> pierwiastkow chemicznych i ich czesci skladowych po ruch tego
> >>> najmniejszego skladnika.
> >>> Sa takimi stworcami, jak struga powietrza z ust czlowieka chlod na
> >>> dloni, czy wybuch bomby atomowej fale uderzeniowa, czy zegar
> >>> kukulcze wybicie godziny.
> >>> Wystarczy odjac oddzialywanie Slonca i innych gwiazd, a zniknie
> >>> drzewo, dziewczyna, fale rzeczne, opady sniegu.
> >>> Stan posredni to nie "stworca".
> >>> Klus
>
> >> Na tym właśnie polega FILOZOFIA by nazywać rzeczy takimi jakie SĄ.
> >> Na szybie nie było kwiatów napisanych szronem a pojawiły się
> >> a więc ktoś/coś je stworzył.
> >> Czy to zrobił Bóg, Krasnal, cichociemny, Dziadek Mróz czy jeszcze
> >> coś innego to trzeba sprawdzić po podpisie bowiem autor
> >> podpisuje swoje dzieła:
> >> czekoladowy twórca podpisuje czekoladą
> >> makowy twórca podpisuje makiwarą
> >> senny twórca podpisuje marą i koszmarem
> >> a człowiek podpisuje imieniem i nazwiskiem.
> >> Edward Robak*
> > Sprawdziles, kto podpisal?
> > Ja uwazam, ze za takie zdarzenia ostatecznie odpowiedzialne
> > jest "prawo natury" - tego co jest np. niepodzielne.
> > Mozna to nazwac jednowymiarowym punktem, czy jednowymiarowa
> > struna. Lecz nie jest twor o cechach, ktore przywoluje sie, mowiac
> > o Bogu osobowym.
> > Klus
> Dziadek Mróz jest jednowymiarową struną???

Nie nadawalbym takiego znaczenia, czemus co jest muzyka,
znaczen dzwieku.


> Podpisuje się na szybach kwiatami, szronem na bezlistnych gałęziach,
> gołoledzią na kałużach, krą na stawach.
> Skąd ten pomysł by Dziadka Mroza zaetykietkować tymi nic nie
> znaczącymi literkami: "jednowymiarowa struna"?
> Przecież to nonsens.
> Mróz to mróz i widać jego podpis. :)

Kwestia, czy bedziesz widzial przyczyny ciagniecia ostatneigo wagonu w
tym, ze ciagnie go przedostatni, czy lokomotywa na przedzie.
Nie Dziadka Mroza, lecz i to co wywoluje Dziadka Mroza.

Klus
> Edward Robak*
>



From: "Zbig4" <zbigstar gazeta.pl.invalid>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Pocz=B1tek_drogi?=

Użytkownik "Kowdlar" <elubed interia.pl> napisał w wiadomości
news:dogi59$l1g$1 atlantis.news.tpi.pl...
>
> Użytkownik "Zbig4" <zbigstar gazeta.pl.invalid> napisał w wiadomości
> news:dof4iv$o1n$1 inews.gazeta.pl...
>>
>>
>
> No według tego, co ja wiem ,to Arystoteles był w ogólności deistą, więc w
> tym wzgledzie zgadzam się z nim w zupełności. To, że nie neguję a wręcz
> jestem skłonny uznać to za prawdę, iż konstrukacja człowieka jako bytu
> jest
> złożona, i składa się z kilku wartsw energetycznych, nie jest równoznaczne
> z
> tym, że uważam, że Bóg ingeruje w ludzkie życie. Sądzę także , że część z
> tych warstw energii nie ulega degradacji po śmierci człowieka , fizycznej
> śmierci, ale uważam, że i tak końcem bytu ludzkiego jest rozpłynięcie się
> w
> niebycie(Nirwana). Tylko powiedzmy, nie jest to za lat kilkadziesiąt tylko

Dla tego filozofa Bóg był tylko nieruchomym, obojętnym poruszycielem nie
ingerującym w żaden sposób w bieg świata. Był Czystą Formą, konstrukcją
pierwotną na której opierał się jego system metafizyki, fizyki i logiki. Bóg
Arystotelesa nie stworzył świata, to materia w dążeniu do czystej formy
wprawiła się w ruch. Gdzie tu deizm? Jest to stwórca, ktory niczego nie
stwarza, a na powstałe światy w żaden sposób nie wpływa.
Dlatego Arystoteles nie badał w ogóle powstania świata, a zajmował się
bytami istniejącymi. Tak więc ta koncepcja w żaden sposób nie przystaje do
wywodów teologicznych i jest w istocie zaprzeczeniem Boga Wszechmocnego.
Szkoda, że marnujesz swoje zdolności do koncepcyjnego myślenia opierając się
na zabójczej dla każdego filozofa koncepcji Boga. No bo skoro On wszystko
stworzył i wszystkim kręci to po mysleć? Lepiej już jeno czcić i liczyc
anioły na czubku igły.
--
Pozdrawiam- Zbig Kurzawa
"Clavum clavo"
http://zbigkurzawa.tripod.com/


From: Agnorus <agnorus email.w.podpisie>
Subject: Re: koniec bytu z perspektywy jednostki
Dnia Mon, 19 Dec 2005 17:17:17 +0100, ... z Gormenghast napisał(a):

> Agnorus w news:a8n0iegoji5e$.dlg agnorus.agnorus...
> /.../
>> Teza: człowiek nie jest w stanie pomyśleć (wyobrazić sobie) JEDNEGO
>> (chociaż np. Platon próbował w Parmenidesie). Być może dlatego tak trudno
>> nam się zmierzyć z zagadnieniem bytu a więc i - u nawiązuje do tematu
>> przewodniego - jego końca.
>
> To by znaczyło, że nie jestem człowiekiem? Swego czasu rozważałem
> możliwość prezentowania swoich przemyśleń jako WIDZ - przybysz
> z obcej planety, usiłujący zrozumieć meandry ludzkich wyobrażeń.
> Nie mam problemu z wyobrażeniem sobie JEDNOTY - pisałem o tym
> w wątku z Balbeo, a także dokładnie tutaj. Nie mam też problemu
> z wyobrażeniem sobie skutków działania elementarnego zróżnicowania -
> jakie wystąpiło tuż po pierwszym zaburzeniu JEDNOTY - i trwa aż do
> (naszego) dzisiaj w miliardach następstw, pozamykanych i zgrupowanych
> w najrozmaitsze kokony.
> Na czym wg Ciebie polega niemożność zrozumienia - wyobrażenia sobie
> JEDNOTY?

To zależy jak definiujemy Jednotę. Czym jest dla Ciebie Jedno? Dla mnie to
nic innego jak definicja bytu, której, jak pisałem, nie da się sformułować
w sposób uniwersalny.

> /.../
>> /.../ nastawiony jestem na słuchanie i zbieranie doświadczeń ale także na
>> STAWIANIE PYTAŃ! Nie ukrywam, stożki informacyjne są dla mnie
>> tematem wtórnym, co nie znaczy, że pod wpływem jakiegoś trafiającego
>> DO MNIE wywodu, nie awansują na czołowe miejsce.
>
> Jak długi miałby być to wywód? Ile czasu i miejsca zajmować?
> Ile wysiłku kosztować - biorąc pod uwagę naturalne opory środowiska
> i obecność jego naturalnego błazna?
>
> Gdybym sprowadził to do jednego zdania - jaki mógłbyś przewidzieć
> skutek? Gdybym powiedział - oto jest moja ostatnia karta - czego
> możnaby się spodziewać, jeśli nie parady zaślepionego własnymi
> uwarunkowaniami głupca?
>
> Nie jest to takie proste Bracie Agnorus. Jak widzisz na przykładzie
> Brata Przewodasa, nawet dziesięć lat wytężonej pracy, owocującej
> zwartą w przekonaniu autora publikacją, nie daje żadnej gwarancji
> na akceptację społeczną czy tez środowiskową tej pracy.
>
> Nabieram więc coraz głębszego przekonania, ze takie medium jak
> grupa dyskusyjna, mimo swych niezaprzeczalnych walorów poznawczych,
> nie nadaje się do prezentowania czegokolwiek, co wykracza poza
> nieskomplikowane sztuczki i zagadki myślowe. Owszem - można
> taką prezentację wykonać, ale PO FAKCIE solidnego przygotowania
> publikacji, czy to w sieci czy w tradycyjny sposób.

O ograniczeniach grupy dyskusyjnej pisałem kiedyś w oddzielnym wątku.
Wniosek mój był taki: grupa dyskusyjna stała się medium podstawowym a
powinna być wtórnym. Media podstawowe to: zwarta publikacja (w internecie,
czy w książce, artykule) oraz dyskusja osobista. Co do pozostałych
wniosków, zgadzam się.

> Póki co więc, jeśli tylko zagadnienie ścierania się czegoś, co nazwałem
> "ciekawością informacyjną" z czymś, co nazwałem "znudzeniem
> informacyjnym" budzi Twoje zainteresowanie, polecam dokładną
> obserwację zachowań i reakcji ludzkich mózgów - w obliczu nieznanego,
> zagadkowego i pamiętając, że ludzki mózg jest porównywalny swą
> złożonością ze złożonością wszechświata, a więc zjawiska w nim
> wystepujące są zawsze wypadkową miliardów stanów elementarnych -
> stanów typu "szklanka do połowy pełna/pusta", gdzie zarówno chaos,
> jak i zdarzenia losowe wyższego rzędu mogą wpływać na podejmowane
> decyzje. Decyzje skutkujące WYDANIEM Z SIEBIE GŁOSU
> w postaci słowa pisanego i widzianego na ekranach innych mózgów.

Planuję zastosować się do tej wskazówki.

> /.../
>>> Czy zatem, dla potrzeb dyskusji, podasz definicję bytu, jaką się posługujesz?
>>> Rozumiem, że dopuszczasz istnienie bytów materialnych i niematerialnych...
>
>> Definicji nie podam. Dopuszczać, dopuszczam. Czy ktokolwiek podał
>> uniwersalną definicję bytu? Patrz powyższa definicja fundamentalnych
>> problemów filozofii ;)
>
> Myślałem o czymś bardziej przyziemnym - użytecznym w codzienności.
> Zapytam więc prosto, czy bytem dla Ciebie są składniki elementarne
> materii, dowolnie wielkie i ograniczone zbiory tych składników?
> Czy bytem dla Ciebie jest zbiór symboli - słów określających myśl,
> bądź koncepcję ujętą w zwarty ciąg znaków?
> Czy bytem dla Ciebie jest post wysłany na grupę psf, a zawierający
> umownie mówiąc słowa i treści wywołujace określone reakcje po stronie
> odbiorców?

Nie ma dla mnie jednej definicji bytu. Rozróżniam 2 rodzaje bytów. Czym
innym są więc byty "fizyczne", te składają się z cząstek typu atomy,
elektrony, kwarki oraz sił między nimi działających. Są także byty
wirtualne, wtórne wobec "fizycznych" to te, które zostały pomyślane.
Wtórne, ponieważ bez podmiotu myślącego wcale by ich nie było. Wśród bytów
wirtualnych są więc idee, postacie literackie, symbole matematyczne itp.
Czy taka przyziemna definicja Ci odpowiada? Na upartego dodałbym jeszcze
trzeci, potencjalny, rodzaj bytu: byt niematerialny. To sfera zjawisk
nadprzyrodzonych, o których trochę pisałem w wątkach "rozum w obliczu cudu"
oraz "metr kwadratowy".

>> W tym wypadku nie ma obawy o "zasugerowanie odpowiedzi". To nie jest
>> klasyczny eksperyment psychologiczny czy socjologiczny, gdzie respodent
>> może zasugerować się odpowiedziami poprzedników (i dlatego nie podaje mu
>> się ich do wiadomości). A zatem...? Jakie są Twoje wnioski? !!
>
> Chcesz jednak wniosku? ;) Oto on:
> Jesteśmy jak gromada plemników, w ciemno~¤~jasnym kanale~¤~tunelu,
> podążających w polu informacyjnym, ku jedynemu sensownemu z ich
> punktu widzenia celowi. W stronę Wielkiego Atraktora. Gdy jeden z nas
> dostanie się w jego kosmate ~¤~ łapki - dokona swego żywota i wszystkie
> podobieństwa zostaną odrzucone, a wszystkie różnice wykorzystane.
> Czas zostanie otwarty na nowo.

I to jest jakiś konkret!! Rozumiem. Nie znaczy, że się zgadzam, ale
rozumiem i widzę mocne punkty takiego wniosku. A to już bardzo dużo!

>> Pamiętam o tych 21 gramach i zastanawiam się jak podejść do tego problemu,
>> to jednak sprawa na nowy wątek...
>
> Zabawne, ale teoria stożków wzrostu zdaje się wyjaśniać i to zjawisko.
> Ale nie proś mnie o opisy. Póki co, mogę to jedynie zasygnalizować.

A ja wczoraj wpadłem na pewien, opisowy, pomysł. Ale zaprezentuję go już po
Nowym Roku. Dostrzegam pewne elementy w Twojej myśli, które mógłbym przejąć
(być może nieco przedefiniować na swój użytek), dlatego w nowym wątku -
kiedykolwiek powstanie - "zaczepię Cię" personalnie i odwołam się do tych
stożków ;)

> All

Wesołych,

--
AGNORUS
Adres e-mail na mojej stronie:
http://agnorus.ovh.org


Sklep - kolczyki, naszyjniki


From: "Kowdlar" <elubed interia.pl>
Subject: Re: Początek drogi

Użytkownik "Zbig4" <zbigstar gazeta.pl.invalid> napisał w wiadomości
news:dogn7s$6oi$1 inews.gazeta.pl...
>
> Użytkownik "Kowdlar" <elubed interia.pl> napisał w wiadomości
> news:dogi59$l1g$1 atlantis.news.tpi.pl...
> >
> > Użytkownik "Zbig4" <zbigstar gazeta.pl.invalid> napisał w wiadomości
> > news:dof4iv$o1n$1 inews.gazeta.pl...
> >>
> >>
> >
> > No według tego, co ja wiem ,to Arystoteles był w ogólności deistą, więc
w
> > tym wzgledzie zgadzam się z nim w zupełności. To, że nie neguję a wręcz
> > jestem skłonny uznać to za prawdę, iż konstrukacja człowieka jako bytu
> > jest
> > złożona, i składa się z kilku wartsw energetycznych, nie jest
równoznaczne
> > z
> > tym, że uważam, że Bóg ingeruje w ludzkie życie. Sądzę także , że część
z
> > tych warstw energii nie ulega degradacji po śmierci człowieka ,
fizycznej
> > śmierci, ale uważam, że i tak końcem bytu ludzkiego jest rozpłynięcie
się
> > w
> > niebycie(Nirwana). Tylko powiedzmy, nie jest to za lat kilkadziesiąt
tylko
>
> Dla tego filozofa Bóg był tylko nieruchomym, obojętnym poruszycielem nie
> ingerującym w żaden sposób w bieg świata. Był Czystą Formą, konstrukcją
> pierwotną na której opierał się jego system metafizyki, fizyki i logiki.
Bóg
> Arystotelesa nie stworzył świata, to materia w dążeniu do czystej formy
> wprawiła się w ruch. Gdzie tu deizm? Jest to stwórca, ktory niczego nie
> stwarza, a na powstałe światy w żaden sposób nie wpływa.
> Dlatego Arystoteles nie badał w ogóle powstania świata, a zajmował się
> bytami istniejącymi. Tak więc ta koncepcja w żaden sposób nie przystaje do
> wywodów teologicznych i jest w istocie zaprzeczeniem Boga Wszechmocnego.
> Szkoda, że marnujesz swoje zdolności do koncepcyjnego myślenia opierając
się
> na zabójczej dla każdego filozofa koncepcji Boga. No bo skoro On wszystko
> stworzył i wszystkim kręci to po mysleć? Lepiej już jeno czcić i liczyc
> anioły na czubku igły.
> --
> Pozdrawiam- Zbig Kurzawa
> "Clavum clavo"
> http://zbigkurzawa.tripod.com/

Otóż ja to samo twierdzę, Bóg jest Demiurgiem , który jest Poruszyciele,
Pierwszą Przyczyną, Stwórcą, ale Bóg nie ingeruje w świat po fakcie
stworzenia. Jednak Deizm znacznie rózni się od Teizmu, a tylko w przypadku
Teizmu można mówić o jakiejś teologii i scholastyce. Od tego jestem daleki.
A że rzeczywistość jest bogata, i to w różne subtelne formy energii, i że
byt człowieka jest wielowartościowy, i ja tak też twierdze, ale to wszystko
nie jest róznoznaczne z teizmem.
Pozdrowienia świąteczne
Kowdlar



From: "ksRobak" <re2222 wp.pl>
Subject: Re: Liczba wymiarow naszego swiata

1. <bora.bora vp.pl>
news:1be5.00000227.43a9e5b5 newsgate.onet.pl...
2. <bora.bora vp.pl>
news:1be5.00000235.43a9ebf4 newsgate.onet.pl...
> "ksRobak" <re2222 interia.pl>
> news:dobhf8$od1$1 news.interia.pl...

1.
>> <bora.bora vp.pl>
>> news:7791.0000020a.43a88ba4 newsgate.onet.pl...
>
> ....> >> To takie proste, że aż banalne. :)
>>>> Edward Robak*
>
>>> Super, a ja sie zrewanżuję i zapytam czy może pan sobie wyobrazić
>>> taki okrąg, który nie zmienia swojego obwodu L, mimo, że zmienia
>>> się jego promień?
>>> To taka banalna zagadka :)
>>>
>>> Pozdrawiam
>>> Margo

>> Oczywiście, że mogę sobie wyobrazić cień powierzchni stożka
>> rzutowany prostopadle na płaszczyznę.
>
> cień powierzchni stozka czy przekrój?

xR: cień. Okręgiem będzie obrys cienia - styk pomiędzy cieniem
i niecieniem. :-)

>> Stożek jest objektem objętościowym a płaszczyzna nie
>> a więc transformacja pomiędzy tymi wymiarami nie jest symetryczna.
>> Ginie informacja o wysokości stożka a więc długości promienia
>> który w rzucie będzie niezależny od tamtej wysokości.
>> To tylko jeden z nieskończonej liczby przykładów,
>> które mogę sobie wyobrazić. ;)
>> Edward Robak*
>
> Coeplo, cieplo, ale jeszcze nie goraco :)
> W jaki sposob obwod okregu L pozostaje NIEZMIENNY,
> jak w tresci zagadki?
>
> Margo

xR: W sposób wymierny.


2.
>>>> Dokładnie to samo dotyczy powierzchni.
>>>> Zgadzam się natomiast z Panią, że znacznie wygodniej jest w
>>>> wielu przypadkach stosować geometrie nieeuklidesowe, skale
>>>> nieliniowe itd. z powodu prostoty i przejrzystości
>>>> ale
>>>> nie powinno się zapominać, że każda z tych geometrii aby być
>>>> prawdziwa musi być symetryczna do układu współrzędnych
>>>> Kartezjusza.
>
>>> Czy okrag, który jest wymiarem kołowym, jako wykres pewnej funkcji
>>> nie jest symetryczny wzgledem układu współrzędnych Kartezjusza?
>
>> No właśnie JEST a skoro jest symetryczny to nie jest dodatkowym
>> wymiarem. Odnoszę dziwne wrażenie, że Pani pisząc o wymiarach
>> zupełnie nie ma na myśli WYMIERZANIA czegokolwiek. :o)
>
> Nowe geometrie wymagaja nowych wymiarow.
> Einstein hopotetyzowal, ze na przyklad fotony w piatym wymiarze
> poruszaja sie po geodezyjnych. Czym MOGLBY byc ten piaty wymiar?
>
> Margo

Nowe wymiary wymagają nowych jednostek.
SĄ trzy rzeczywiste wymiary geometryczne(!)
i
SĄ trzy rzeczywiste jednostki wymiarowe:
1. wymiar liniowy - jednostka 1 metr
2. wymiar powierzchniowy - jednostka 1 metr kwadratowy
3. wymiar objętościowy - jednostka 1 metr sześcienny.
Skoro twierdzi Pani, że "okrąg jest wymiarem kołowym"
to proszę podać jednostkę wymiaru kołowego.
Jeśli Pani nie poda takiej jednostki to okrąg nie będzie
w żaden sposób wymiarem bowiem nic za jego pomocą
nie da się wymierzyć. :-)
Plastyka jest trójwymiarowa.
Edward Robak*


From: "AW" <one_at_large hotmail.com>
Subject: Re: Liczba wymiarow naszego swiata

"wodorotlenek" <wodorotlenek autograf.pl> wrote in message
news:doglsn$tn3$1 news.onet.pl...
> ksRobak wrote:
> >
> > Nowe wymiary wymagają nowych jednostek.
> > SĄ trzy rzeczywiste wymiary geometryczne(!)
> > i
> > SĄ trzy rzeczywiste jednostki wymiarowe:
> > 1. wymiar liniowy - jednostka 1 metr
> > 2. wymiar powierzchniowy - jednostka 1 metr kwadratowy
> > 3. wymiar objętościowy - jednostka 1 metr sześcienny.
> > Skoro twierdzi Pani, że "okrąg jest wymiarem kołowym"
> > to proszę podać jednostkę wymiaru kołowego.
> > Jeśli Pani nie poda takiej jednostki to okrąg nie będzie
> > w żaden sposób wymiarem bowiem nic za jego pomocą
> > nie da się wymierzyć. :-)
> > Plastyka jest trójwymiarowa.
> > Edward Robak*
> >
> >
>
> Nie gadaj Pan frazesow.
> Co ma jednostka do wymiaru?
>
> Jesteś Pan ponoć idolem Cantora,



idol = bałwan, stąd bałwochwalstwo.

Robak jest naszem bałwanem kochanem,
a Cantor, to pczwara stara i do robaka mu wara.

;-)



> więc myśle, że nie trzeba
> będzie Panu zbytnio wyjaśniać, jednej z głowych tez
> Teorii Wymiaru głoszącej, że:
> "Zbior Cantora jest wymiaru zero".
>
> Czy mógłbyś Pan podać jednostkę w zbiorze Cantora lub w innym
> jego podzbiorze ?
> Nie sądze.
>
> Ukłony,
> HOX



From: "mazulda" <mazulda WYTNIJ.gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?co_powiecie_o_=BFydach?=
Wy się znacie na filozofii więc was pytam.

Co myślicie o żydach? Czy ich kochacie, podziwiacie, nienawidzicie, czy
chcielibyście się z nimi przespać? Co to jest żydoseks? Wypowiedzcie się
filozofy bo chyba czas na ostateczne rozwiązanie kwestii żydoskiej.

mazulda

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: "gimma" <gimma\/S\/|\|TO poczta.wp.pl>
Subject: Re: metr kwadratowy
This is a multi-part message in MIME format.

------=_NextPart_000_0042_01C607C7.EA2557C0
Content-Type: text/plain;
charset="iso-8859-2"
Content-Transfer-Encoding: 8bit

Agnorus wrote:
> Dnia Thu, 22 Dec 2005 21:19:13 +0100, gimma napisał(a):
>
>> Agnorus wrote:
>>> Dnia Wed, 21 Dec 2005 18:06:20 +0100, gimma napisał(a):
>>>
>>
>> [...]
>>
>>>>>
>>>>> Reasumując, mój eksperyment myślowy z AP, zakłada że nie mam tam
>>>>> również cząstek wirtualnych.
>>>>
>>>> Zatem AP nie jest przestrzenia fizyczna. Czym wiec ma byc? Zeby
>>>> zastanawiac sie, czy cos istnieje, nalezy podac definicje
>>>> przedmiotu, albo przynajmniej jakas sensowna charakterystyke. Ty -
>>>> w konsekwencji - najpierw rzucasz nazwe, a potem zaczynasz
>>>> zastanawiac sie, do czego moznaby ja dopasowac. Jest to - czesto z
>>>> reszta spotykane w filozofii - podejscie od "d. strony".
>>>
>>> Zapytam, więc w ten sposób (przyznając się jednocześnie do braku
>>> dostatecznej wiedzy z zakresu fizyki): czy KAŻDA przestrzeń we
>>> Wszechświecie MUSI zawierać częstki wirtualne? Czy też, może,
>>> cząstki wirtualne istnieją "tylko" tam, gdzie wcześniej "doleciały"
>>> skądś...? Czy też, teoria kwantowa, zakłada, że cząstki wirtualne
>>> tworzą się SAME Z SIEBIE, z NICZEGO? Proszę mi to wyjaśnić.
>>> Chciałbym po prostu zrozumień - bo na zdrowy rozsądek to nie ma
>>> sensu - w jaki sposób może powstać coś z niczego, a cząstka
>>> wirtualna to jest jednak "coś".
>>
>>
>> Z tego co mi wiadomo - choc nie moge tu wystepowac w roli eksperta,
>> niewielu jest z reszta autentycznych ekspertow w tej dziedzinie - to
>> wlasnie na tym to polega. Zjawisko jest konsekwencja zasady
>> nieoznaczoności, która pozwala na złamanie zasady zachowania energii
>> w małych skalach czasowych. Istnienie cząstek wirtualnych pociąga z
>> resztą obserwowalne konsekwencje - np. efekt Casimira
>> http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Casimira .
>> Proponuje zadac to pytanie w rzeczowy sposob na pl.sci.fizyka i
>> poprosic o wiarygodne, popularne zrodla w internecie lub ksiazkowe.
>> Zdrowy rozsadek natomiast nie ma wiele wspolnego z fizyka i, na
>> marginesie mowiac, w ogole jest przereklamowany "Zdrowy rozsądek
>> jest zbiorem uprzedzeń nabywanych w wieku lat osiemnastu" jak
>> powiedzial podobno Einstein.
>>
>>
>>> W związku z tym cały mój eksperyment z AP bazuje na założeniu, że są
>>> gdzieś (np. 300 mld lat świetlnych od Ziemi) miejsca we
>>> Wszechświecie, gdzie JESZCZE nie dotarły żadne cząstki wirtualne (bo
>>> i nie miały jeszcze okazji), powstałe z bliżej nieokreślonego
>>> Wielkiego Wybuchu (którego tak nieznosi zacny Pan Robak). No chyba,
>>> że - drogi Kolego Gimma - przyjmujesz inną teorię powstania
>>> Wszechświata, np. taką, która zakłada, że wirtualne cząstki są
>>> wszędzie i że jakies siły są wszędzie.
>>>
>>
>>
>> Tu nie ma zadnej sprzecznosci, bo nie ma miejsc, do ktorych nie
>> "dotarloby cos z wielkiego wybuchu" - zawsze tam bylo, tylko sie
>> "rozstrzelilo", bo przestrzen "spuchla". Wszechswiat to jest
>> produkt ekspansji przestrzeni wraz z materia od poczatkowej
>> osobliwosci i nie jest zanurzony w zadnej zewnetrznej przestrzeni. W
>> zwiazku z tym wszechswiat - cala przestrzen o jakiej mowimy w fizyce
>> - jest caly wypelniony np. roznymi polami, a z polami zwiazane sa
>> tez czastki. Dlatego uwaga o niemoznosci ekranowania grawitacji jest
>> bardzo na miejscu, bo oznacza, ze nie mozna sobie wyizolowac kawalka
>> przestrzeni i go "oczyscic". Czastki wirtualne zas, to jeszcza
>> osobna kwestia.
>>
>> [...]
>
> A zatem, czy, Twoim zdaniem, takie rozumowanie jest poprawne:
> przestrzeń jest nieodłącznym elementem Wszechświata (ponieważ to
> Wszechświat "tworzy" przestrzeń) a "na zewnątrz" Wszechświata nie ma
> nic, czyli jest niebyt. Zgadzasz się na coś takiego?
>


Moglbym tak zinterpretowac cudzyslow otaczajacy "na zewnatrz", zebym sie
zgodzil. Dla porzadku jednak skomentuje: nie ma zadnego "na zewnatrz",
wiec w szczegolnosci nie ma sensu mowic, ze tam (bo nie ma "tam") nic
nie ma, a tym bardziej, ze jest niebyt, bo to jest niedobre
sformulowanie z bardziej jeszcze ogolnych powodow.



> Otóż zadałem kiedyś pytanie pewnemu fizykowi i matematykowi. Pytanie
> brzmiało: "skoro Wszechświat ciągle się rozszerza, to NA CO się
> rozszerza?".


W kazdym razie nie na zadna przestrzen w rozumieniu fizycznym
(przynajmniej dzisiejszym, ale wszystko o czym tu mowa jest pod tym
zastrzezeniem).


Ów mądry człowiek odpowiedział mi w sposób przekonujący
> "nie wiem" i zaraz potem dodał "podejrzewam, że ludzie nigdy nie będą
> w stanie tego zrozumieć, ponieważ nie są w stanie zrozumieć zjawisk,
> które nie mieszczą się w pojęciu przestrzeni, jakim posługuje się
> fizyka".


To znaczy, ze - prawdopodobnie sprowokowany - zaczal poszukiwac innego
niz fizyczny sensu slowa "przestrzen", dla ktorego mialoby sens
stwierdzenie, ze wszechswiat sie w niej znajduje. I to nie jest znowu
taki problem: "wszechswiat znajduje sie w przestrzeni logicznych
mozliwosci" - rozumiem jako to, ze wszechswiat nalezy do zbioru
przedmiotow mozliwych, ktory jest byc moze jakos ustrukturalizowany,
zeby nazywanie go "przestrzenia" bylo usprawiedliwone (w matematyce
"przestrzenia" nazywa sie czesto dowolny zbior, ktory posiada jakas
strukture). Za tym stwierdzeniem idzie oczywiscie cala ontologia, ktora
tu i owdzie jest nawet rozwijana. Nie trzeba jednak tlumaczyc, ze
"przestrzen logicznych mozliwosci" nie musi posiadac zadnej naturalnej
interpretacji geometrycznej, i ze konotacje jakie posiada wyrazenie
"znajdowac sie w" uksztaltowane przez wlasnosci naszej fizycznej
przestrzeni nie beda w "przestrzeni logicznych mozliwosci" zachowane.
Nie wiadomo takze z gory jaki sens ma "m^2 przestrzeni logicznej" itp.
itd.
Caly empiryczny sens jaki wiazemy ze zwrotami "m^2", "jest pusty", a
takze "przed" i "po" itp. jest zwiazany z przestrzenia fizyczna. Zatem
wszystkie spekulacje na temat "hiper-fizycznych" przestrzeni, ktore na
swoj sposob moglyby zawierac wszechswiat, i ktorych dotycza cytowane
wyzej i nizej refleksje zebrane pod haslem "nie wiem" (bo faktycznie nic
na ten temat nie wiadomo i trudno albo i nie mozna sobie wyobrazic etc.)
pozostaja bez zwiazku z kwestia "pustki fizycznej". Z kolei pustka w
jakims innym sensie musialaby byc kazdorazowo zdefiniowana dla kazdej z
przestrzeni jaka mielibysmy na uwadze. "Pustka" - "tak ogolnie" - w
ogole nie ma sensu, wiec trudno spodziewac sie innej odpowiedzi niz "nie
wiem".


I to jest, dla mnie, jakieś sensowne wytłumaczenie. Nie
> napisałem o tym na "dzień dobry" w tym poście, żeby nie psuć zabawy
>
> Z kolei, kiedyś na grupie pl.sci.astronomia ktoś zapytał, co było
> przed Wielkim Wybuchem. Po licznych wywodach, typu "nie należy
> takiego pytania stawiać", w końcu ów kolega doczekał się takiej
> odpowiedzi: "nie jesteśmy w stanie tego powiedzieć" ergo "nie wiemy".
>
> Obawiam się, że gdybyśmy wciągneli do rozmowy naszych kolegów z
> pl.sci.fizyka w kwestii Wszechświata i w kwestii cząstek
> elementarnych, to na pytania z natury filozoficzne otrzymalibyśmy w
> końcu także opowiedź "nie wiem".
>


Takie pytania pewnie zawsze bedzie mozna stawiac poslugujac sie jezykiem
naturalnym, bo on stwarza mozliwosc stawiania pytan poprawnych
gramatycznie, co sugeruje sensownosc, w rzeczywistosci obarczonych calym
garniturem wad uniemozliwiajacych podanie poprawnej odpowiedzi.
Poza tym nie proponowalem wciagania fizykow w dyskusje filozoficzna a
zadanie merytorycznego pytania dotyczacego czastek wirtualnych.



> Okazuje się zatem, że sokratejskie "nie wiem" jest perwersyjnie
> aktualne nawet w epoce fizyki kwantowej.
>
> *** Co nie znaczy, że pytań nie należy stawiać ***
>


To jest jeszcze inna sprawa, bo specyfika umyslu jest taka, ze - w
kontekscie odkrycia - do cennych wnioskow dochodzi czasem calkowicie
absurdalnymi sciezkami. Takie pytania moga wiec byc inspirujace, a poza
tym moga takze bardziej dostarczac jakichs przezyc niz owocowac wiedza.


[...]


pozdrawiam,
gimma

------=_NextPart_000_0042_01C607C7.EA2557C0
Content-Type: image/gif;
name="smile.gif"
Content-Transfer-Encoding: base64
Content-ID: <003d01c607bf$8859c3d0$a518a8c0 splpbo>

R0lGODlhDwAPAJEBAAAAAL+/v///AAAAACH5BAEAAAEALAAAAAAPAA8AAAIujA2Zx5EC4WIgWnnq
vQBJLTyhE4khaG5Wqn4tp4ErFnMY+Sll9naUfGpkFL5DAQA7

------=_NextPart_000_0042_01C607C7.EA2557C0
Content-Type: image/gif;
name="wink.gif"
Content-Transfer-Encoding: base64
Content-ID: <003e01c607bf$885c34d0$a518a8c0 splpbo>

R0lGODlhDwAPALMAAAAAAL+/v///AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
AAAAACH5BAEAAAEALAAAAAAPAA8AAAQ0MEgJap04VMH5xUAnelM4jgAlmOtqpqzlxewpbjZa565n
vxrfjRScyYjFXwbX+WQ0lhQmAgA7

------=_NextPart_000_0042_01C607C7.EA2557C0--


From: "... z Gormenghast" <all.prune pan.not.pl>
Subject: Re: koniec bytu z perspektywy jednostki
Brat
Agnorus w news:z8ix4g7rdh50$.dlg agnorus.agnorus...
/.../



> > Na czym wg Ciebie polega niemożność zrozumienia - wyobrażenia sobie
> > JEDNOTY?

> To zależy jak definiujemy Jednotę. Czym jest dla Ciebie Jedno? Dla mnie to
> nic innego jak definicja bytu, której, jak pisałem, nie da się sformułować
> w sposób uniwersalny.

Pytasz mnie, czym jest dla mnie Jednota?
Czyżby to miało znaczyć, że nie czytasz moich tekstów w innych miejscach?
Oczywiście, jeśli tak jest , to Twój wybór :), ale przy okazji mamy dobrą
ilustrację tego, o czym rozmawiamy - konieczności i skutków uproszczeń
i selekcjonowania informacji. Widzisz to, prawda? Skoro na tak skromnym
forum, gdzie mamy zaledwie kilkudziesięciu (w porywach) autorów, nie można
ogarnąć tego co piszą, to jakim cudem mamy ogarnąć wszystko?? ;))).

Jednotę zdefiniowałem już bardzo dokładnie jak sądzę, w wątku "Niepewność",
rozmawiając z Balbeo. Jest to zapewne cos innego nieco niż Twoje "jedno",
o ile tylko dopuszczasz istnienie jakichkolwiek innych "jedno".
Moja JEDNOTA jest nie tylko jedna, ale jedyna. Co więcej, jest całkowicie
jednorodna pod względem informacyjnym i całkowicie wypełnia sobą siebie,
aż po swe własne granice wyznaczone horyzontem grawitacyjnym.

To jest zdecydowanie coś innego niż byt, niż definicja bytu. Jak piszesz niżej,
i ja się z tym zgadzam, bytów mamy całą różnorodność, a więc nie można
w ich kontekście mówić o jednocie, choć, na upartego, można by nazwać
jednotę bytem. Ale tylko nazwać i tylko jako obserwator abstrakcyjny
gdzieś z zewnątrz. Wewnątrz jednoty nie ma miejsca dla jakiegokolwiek
realnego obserwatora, który niemal z definicji jest bytem złożonym, a więc
nie może być składową JEDNOTY.


/.../
> > > stożki informacyjne są dla mnie tematem wtórnym, co nie znaczy, że
/.../
> > Jak długi miałby być to wywód? Ile czasu i miejsca zajmować? /.../
> > Gdybym sprowadził to do jednego zdania - jaki mógłbyś przewidzieć
> > skutek? Gdybym powiedział - oto jest moja ostatnia karta - czego
> > można by się spodziewać, jeśli nie parady zaślepionego własnymi
> > uwarunkowaniami głupca?
> >
> > Nie jest to takie proste Bracie Agnorus. /.../

Mam nadzieję, że rozumiesz co miałem na myśli pisząc o paradach
zaślepionego własnymi uwarunkowaniami głupca. W szczególności
mam nadzieję, bracie Agnorus, ze nie zareagowałeś emocjonalnie
własnym strachem, czy aby.... ;)

> O ograniczeniach grupy dyskusyjnej pisałem kiedyś w oddzielnym wątku.
> Wniosek mój był taki: grupa dyskusyjna stała się medium podstawowym a
> powinna być wtórnym. Media podstawowe to: zwarta publikacja (w internecie,
> czy w książce, artykule) oraz dyskusja osobista. Co do pozostałych
> wniosków, zgadzam się.

Tyle tylko, że jakiekolwiek próby "ustawiania" grupy na kształt, czym
powinna, a czym nie powinna być, są kaleczeniem idei otwartości.
Nikt nie jest w stanie przewidzieć, kto, kiedy i z jakiego powodu, odkryje
w otwartej i swobodnie działającej grupie dyskusyjnej IMPULS dla
własnego rozwoju. I to jest moim zdaniem najważniejsze. Otwarta grupa
jest równocześnie generatorem inspiracji oraz polem żywego testowania
idei i pomysłów. I taka musi być (gdyby ktokolwiek chciał kiedykolwiek
moderować grupę byłbym zdecydowanie przeciw).
W tak widzianym forum istnieje jednak miejsce na jego mądrość zbiorową,
a ta moim zdaniem musi się aktywować czymś, co nazywam automodero-
waniem. Oznacza to nic innego, jak tylko dostrzeganie zjawisk powodu-
jących ubożenie forum - jej monotematyczność, zniechęcanie się ludzi
w obliczu natrętnych użytkowników. Przykłady sobie daruję tym razem
- myślę, że i dla Ciebie jest to jasne.



> > Póki co więc, jeśli tylko zagadnienie ścierania się czegoś, co nazwałem
> > "ciekawością informacyjną" z czymś, co nazwałem "znudzeniem
> > informacyjnym" budzi Twoje zainteresowanie, polecam dokładną
> > obserwację zachowań i reakcji ludzkich mózgów - w obliczu nieznanego,
> > zagadkowego i pamiętając, że ludzki mózg jest porównywalny swą
> > złożonością ze złożonością wszechświata, a więc zjawiska w nim
> > występujące są zawsze wypadkową miliardów stanów elementarnych -
> > stanów typu "szklanka do połowy pełna/pusta", gdzie zarówno chaos,
> > jak i zdarzenia losowe wyższego rzędu mogą wpływać na podejmowane
> > decyzje. Decyzje skutkujące WYDANIEM Z SIEBIE GŁOSU
> > w postaci słowa pisanego i widzianego na ekranach innych mózgów.

> Planuję zastosować się do tej wskazówki.


Ale entuzjazmu tu nie widzę ;). Poza tym, to nie była wskazówka (a tym
bardziej osobista) - mam nadzieję, że to też rozumiesz. Było to może
nawet związane z Twoją ... małą refleksją, dotyczącą stawiania tez.



/.../
> > > > Czy zatem, dla potrzeb dyskusji, podasz definicję bytu, jaką się posługujesz?
/.../

> Nie ma dla mnie jednej definicji bytu. Rozróżniam 2 rodzaje bytów. Czym
> innym są więc byty "fizyczne", te składają się z cząstek typu atomy,
> elektrony, kwarki oraz sił między nimi działających. Są także byty
> wirtualne, wtórne wobec "fizycznych" to te, które zostały pomyślane.
> Wtórne, ponieważ bez podmiotu myślącego wcale by ich nie było. Wśród bytów
> wirtualnych są więc idee, postacie literackie, symbole matematyczne itp.
> Czy taka przyziemna definicja Ci odpowiada?

Jak najbardziej. Znaczy to, że mamy słowo uzgodnione ;).

> Na upartego dodałbym jeszcze
> trzeci, potencjalny, rodzaj bytu: byt niematerialny. To sfera zjawisk
> nadprzyrodzonych, o których trochę pisałem w wątkach "rozum w obliczu cudu"
> oraz "metr kwadratowy".

Czytam wszystkie Twoje teksty i staram się tym sposobem budować w swej
jaźni BYT pod hasłem "Agnorus". Zgadzam się, że można zabawić się i w taki
byt - nadprzyrodzony, jak piszesz, ale tutaj zapewne nasze poglądy się nieco
rozjadą. Co do takiego bytu, moje stanowisko jest takie same jak Lamesza
a także Jacka M. Miałbym w związku z tym pytanie.
Przywołujesz takie pojęcie, jak "zjawiska o charakterze nadprzyrodzonym",
i starasz się podawać przykłady, które nijak mnie nie przekonują.
Każdy z tych przykładów, moim zdaniem jest dowodem na _potrzebę_
człowieka (wierzącego?) oznaczenia nieznanego, czegoś, czego nauka
nie podejmuje się wyjaśniać na obecnym etapie. Stąd pojęcie "nadprzyrodzony".
Etymologia tego pojęcia sugeruje istnienie sił nadprzyrodzonych, a to, moim
zdaniem nie jest źródłem racjonalnym, rozumowym. Oczywiście zgadzam się,
że tak można, że pewnym ludziom jest to potrzebne dla uspokojenia swego,
zaniepokojonego status quo w świecie. Inaczej mówiąc jest to przejaw
nieporadności rozumu - cecha jak sądzę, zanikowa, i nie prowadząca do
poznania.


> >> /.../ A zatem...? Jakie są Twoje wnioski? !!

> > Chcesz jednak wniosku? ;) Oto on:
> > Jesteśmy jak gromada plemników, w ciemno~¤~jasnym kanale~¤~tunelu,
> > podążających w polu informacyjnym, ku jedynemu sensownemu z ich
> > punktu widzenia celowi. W stronę Wielkiego Atraktora. Gdy jeden z nas
> > dostanie się w jego kosmate ~¤~ łapki - dokona swego żywota i wszystkie
> > podobieństwa zostaną odrzucone, a wszystkie różnice wykorzystane.
> > Czas zostanie otwarty na nowo.

> I to jest jakiś konkret!! Rozumiem. Nie znaczy, że się zgadzam, ale
> rozumiem i widzę mocne punkty takiego wniosku. A to już bardzo dużo!

No to się cieszę. Spodziewałem się, że to do Ciebie nie przemówi, ale
jak widzę wyłowiłeś w tym to, co istotne, choć bardzo symboliczne.


> >> Pamiętam o tych 21 gramach i zastanawiam się jak podejść do tego problemu,
> >> to jednak sprawa na nowy wątek...

> > Zabawne, ale teoria stożków wzrostu zdaje się wyjaśniać i to zjawisko.
> > Ale nie proś mnie o opisy. Póki co, mogę to jedynie zasygnalizować.

> A ja wczoraj wpadłem na pewien, opisowy, pomysł. Ale zaprezentuję go już po
> Nowym Roku. Dostrzegam pewne elementy w Twojej myśli, które mógłbym przejąć
> (być może nieco przedefiniować na swój użytek), dlatego w nowym wątku -
> kiedykolwiek powstanie - "zaczepię Cię" personalnie i odwołam się do tych
> stożków ;)

Świetnie.


> Wesołych,

i spokojnych

Rozumiem, że resztę tekstu akceptujesz...
(bądź polemikę zostawiasz sobie na inny czas)



> AGNORUS


All


następna strona